logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Czas na Raw Air

Czwartek, 7 marca 2019 (23:23)

Od piątku do przyszłej niedzieli skoczków narciarskich czekać będzie niezwykle intensywna dawka emocji: sześć konkursów, z których cztery zostaną poprzedzone kwalifikacjami, a wszystko w ciągu 10 dni, bez przerwy. Oto cykl Raw Air.

Kojarzycie państwo Tour de Ski w biegach narciarskich? To ta impreza, w której przez lata równych sobie nie miała Justyna Kowalczyk. Impreza tylko dla najwytrwalszych i najmocniejszych, niezwykle intensywna, ciężka, wyczerpująca, tak fizycznie, jak i psychicznie. Przez lata ekscytowała, teraz trochę mniej, bo jest tak trudna, że wielu uczestników po prostu rezygnuje ze startów w niej.

Pewnego dnia ktoś postanowił przygotować coś podobnego w skokach narciarskich. I tak powstał cykl Raw Air. Do jego klasyfikacji liczy się aż 16 skoków. Po dwa w każdym konkursie, nawet drużynowym, oraz cztery z kwalifikacji, które w tym akurat przypadku nazywane są prologami. Zawodników czekają zmagania kolejno w Oslo, Lillehammer i Trondheim, a na zakończenia na jednym z najbardziej ekscytujących sportowych obiektów świata: na mamucie w Vikersund, na którym Austriak Stefan Kraft ustanowił w 2017 roku rekord świata w długości skoku – 253,5 m. W ciągu dziesięciu następujących po siebie dni skoczkowie rywalizować będą… dziesięć razy. Bez chwili na wytchnienie i odpoczynek. Dla najwytrwalszych i najlepszych przygotowano odpowiednio wysoką nagrodę. Nie, nie są nią jakieś dodatkowe punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale wysoka premia finansowa wynosząca 60 tysięcy euro. Dużo wyższa niż, przykładowo, w Turnieju Czterech Skoczni.

Obecna edycja będzie trzecią w historii Raw Air. Pierwszą wygrał Kraft, przed Kamilem Stochem i Niemcem Andreasem Wellingerem, a drugą Stoch przed Norwegami – Robertem Johanssonem i Andreasem Stjernenem. Przed rokiem pan Kamil dokonał czegoś wyjątkowego, bo prowadził w cyklu od początku do końca. Ale to był sezon dlań jak ze snu.

Obecny snu może nie przypomina, ale też jest doskonały. Patrząc realnie, Polak co prawda nie ma już szans na Kryształową Kulę – teoretycznie tak, ale Japończyk Ryoyu Kobayashi ma nad rywalami tak ogromną przewagę, że przy korzystnym dla siebie splocie okoliczności może już w niedzielę postawić kropkę nad i – jednak w jego zasięgu znajduje się trofeum, którego jeszcze w kolekcji nie ma: mała Kryształowa Kula za triumf w klasyfikacji lotów. W chwili obecnej jest blisko tego celu, ale przed nim trudne zadanie i wyzwanie, by Kuli nie oddać.

W Oslo wystąpi szóstka Biało-Czerwonych: Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Jakub Wolny, Stefan Hula i 19-letni Paweł Wąsik, który otrzymał szansę od trenera Stefana Horngachera.

Sobotni konkurs drużynowy będzie szczególny – setny w Pucharze Świata. Z 99 dotychczasowych najwięcej wygrali Austriacy – 29. Oni także jako jedyni startowali we wszystkich. Polacy zanotowali pięć triumfów, wszystkie za kadencji Horngachera. Na podium stawali 24 razy.

Program Raw Air:

Oslo:

piątek, 8 marca: 17.00 – oficjalny trening, 19.30 – kwalifikacje; sobota, 9 marca: 13.30 – seria próbna, 14.30 – pierwsza seria konkursu drużynowego; niedziela, 10 marca: 13.20 – seria próbna, 14.30 – pierwsza seria konkursu indywidualnego.

Lillehammer:

poniedziałek, 11 marca: 15.30 – oficjalny trening, 17.30 – kwalifikacje; wtorek, 12 marca: 16.00 – seria próbna, 17.00 – pierwsza seria konkursu indywidualnego.

Trondheim:

środa, 13 marca: 15.30 – oficjalny trening, 17.30 – kwalifikacje; czwartek, 14 marca: 16.00 – seria próbna, 17.00 – pierwsza seria konkursu indywidualnego.

Vikersund:

piątek, 15 marca: 15.30 – oficjalny trening, 17.30 – kwalifikacje; sobota, 16 marca: 15.45 – seria próbna, 17.00 – pierwsza seria konkursu drużynowego; niedziela, 17 marca: 16.00 – seria próbna, 17.00 – pierwsza seria konkursu indywidualnego.

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl