logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Grzegorz Momot/ PAP

Ostatnia niedziela Horngachera?

Czwartek, 21 marca 2019 (20:49)

Trener Stefan Horngacher w niedzielę ogłosi decyzję co do swojej przyszłości, a szanse na to, że pozostanie z polskimi skoczkami wydają się niewielkie. Niewielkie zdają się też być szanse Kamila Stocha ma zdobycie małej Kryształowej Kuli za loty.

Na ten dzień czekamy… właściwie od kilku miesięcy. Właściwie od dnia, kiedy austriacki szkoleniowiec zdecydował się tylko o rok przedłużyć umowę na prowadzenie reprezentacji Polski. Miało to miejsce niemal równo 12 miesięcy temu w Planicy i stanowiło powszechne zaskoczenie, bo PZN liczył, że uda się namówić trenera do pozostania przynajmniej do najbliższych igrzysk olimpijskich, czyli do roku 2022. Tak się jednak nie stało. W trakcie kończącego się sezonu Horngacher kilkakrotnie miał odpowiedzieć na pytanie „co dalej”. Termin jednak przesuwał, co zbiegło się z konkretną ofertą, jaką otrzymał od Niemców. Nasi zachodni sąsiedzi, gdy tylko stało się jasne, że w marcu z ich kadrą pożegna się Werner Schuster, od razu zwrócili się do jego rodaka, prowadzącego reprezentację Polski. Wywołali przy tym sporo zamieszania, bo całą „akcję” przeprowadzili w trakcie sezonu, tuż przed mistrzostwami świata, co, zdaniem wielu, wpłynęło bezpośrednio na wyniki osiągane przez naszych zawodników.

Horngacher znalazł się wówczas pod presją, bo z każdej strony słyszał pytania – co dalej? PZN długo starał się go nie naciskać, pamiętając, że ten trener nacisków nie lubi. Niemcy postępowali inaczej, niemal cały czas dając do zrozumienia, że Austriak na pewno ich kadrę obejmie. Oliwy do ognia dolewały wypowiedzi szkoleniowca, który w rozmowach z niemieckimi mediami ciągle powtarzał, że marzy mu się praca w ich kraju. Miał określić się podczas mistrzostw świata w Seefeld – nie uczynił tego. Uczyni w Planicy, po ostatnim konkursie sezonu. Dziś to zapowiedział.

– Podjąłem już decyzję, ale jeszcze jej nie ogłoszę. Nie chcę rozpraszać zawodników, koncentrujemy się bowiem na ważnych zawodach – przyznał. Nie dodał jednak, czy zainteresowane strony, czyli władze PZN i sami skoczkowie, już wiedzą, co postanowił. Wydaje się jednak bardzo, ale to bardzo mało realne, by pozostał z Biało-Czerwonymi. Gdyby tak postanowił, to po co prowadziłby całą tę gierkę?

Ostatnie w sezonie konkursy, tradycyjnie, odbywać się będą od jutra do niedzieli w Planicy. Przyniosą jedno, ważne rozstrzygnięcie, bo nie znamy jeszcze nazwiska zdobywcy Kryształowej Kuli za loty. O tym trofeum, brakującym do kolekcji, marzył Stoch. Przez pewien czas prowadził w klasyfikacji, jednak w niedzielę w Vikersund spadł na trzecie miejsce. I choć nie traci wiele punktów do wyprzedzających go rywali, wydaje się mało prawdopodobne, by zdołał ich prześcignąć.

Dlaczego? Bo Ryoyu Kobayashi i Markus Eisenbichler – a to oni plasują się przed Polakiem – są w kapitalnej formie. W dzisiejszych kwalifikacjach do piątkowych zawodów nie dali rywalom szans. Obaj wylądowali w tym samym miejscu, na 248 m, a że Japończyk wystartował z niższej belki, okazał się minimalnie lepszy od Niemca. Trzecie miejsce zajął Słoweniec Timi Zajc (239), a czwarte Austriak Stefan Kraft (232), niewiele tracący do Stocha w wyścigu po małą Kulę.

Pan Kamil dziś latał dobrze. A dobrze, nawet bardzo dobrze raczej nie wystarczy do tego, by móc osiągnąć swój cel. Uzyskał 224 m, co dało mu szóste miejsce. Awans do piątkowych zawodów wywalczyli także: 7. Dawid Kubacki (229), 10. Piotr Żyła (247,5) , 18. Jakub Wolny (209) i 31. Maciej Kot (215). Uwagę zwróciła niebotyczna odległość Żyły. Polak poszybował bowiem niebywale daleko, powyżej swego rekordu życiowego, ale podparł się po wylądowaniu, przez co nie tylko stracił sporo punktów, ale i rekord nie mógł zostać uznany. Pokazał jednak, że jest w formie i w obu indywidualnych konkursach powinien powalczyć o wysokie lokaty.

Stochowi oczywiście szans na małą Kulę odmówić nie sposób, jednak patrząc realnie… Nie wydaje się ona za bardzo prawdopodobna. Choć do zdobycia będzie jeszcze aż 200 punktów, czyli suma trofeum gwarantująca.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl