logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: PHILIPP GUELLAND / PAP/EPA

Żyła mistrzem świata!

Sobota, 27 lutego 2021 (19:37)

Aktualizacja: 27 lutego 2021 (19:48)

Tego – mimo wszystko – niewielu się spodziewało. Piotr Żyła został dziś w Oberstdorfie mistrzem świata w skokach narciarskich, wygrywając zmagania na normalnym obiekcie. Murowany faworyt, Norweg Halvor Egner Granerud, uplasował się tuż za podium.

Przed sobotnim konkursem kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa w Pucharze Świata Granerud zdawał się być faworytem tak zdecydowanym, że niektórzy zastanawiali się tylko, kto może zająć drugie, a kto trzecie miejsce. My liczyliśmy głównie na Dawida Kubackiego, który wyprzedził Norwega w popołudniowej serii próbnej, a także Kamila Stocha, najlepszego z naszych w kwalifikacjach. Żyła oczywiście też był wymieniany w gronie tych, którzy mogą powalczyć o wysokie cele, ale tak jest w każdych zawodach, bo to zawodnik kompletnie nieprzewidywalny, który gdy trafi na swój dzień, jest w stanie zrobić wszystko. I zrobił. Wszystko, dokładnie, perfekcyjnie, idealnie.

Prowadził już po pierwszej serii. Wtedy oddał skok doskonały, na odległość 105 m. Nie, wcale nie dzięki szczęściu, nie dzięki warunkom. Te nie należały do specjalnie dobrych, do tego dochodził stres, który dziś potrafił sparaliżować najlepszych. Błędy popełniali wielcy, choćby Stoch, który już po pierwszej próbie stracił szanse na sukces. Pomylił się również, co dla wielu było szokiem, Granerud. Norweski dominator uzyskał zaledwie 99 m i na półmetku był dopiero 16. Dopiero, a przecież wielu już przed konkursem zawieszało na jego szyi złoty medal. Spośród Biało-Czerwonych bardzo dobrze spisał się również Kubacki. Plasował się na piątej pozycji, z niewielką stratą do podium.

Druga seria przyniosła jeszcze większe emocje. Niestety, nie były one udziałem Stocha, który znów skoczył słabo i ostatecznie zajął 22. miejsce. Mocno odbiegające od oczekiwań, tak naszych, jak i jego własnych. Klasę pokazał za to Granerud. Lider Pucharu Świata poszybował 103 m i krok po kroku wyprzedzał skaczących po nim rywali. W pewnym momencie wydało się nawet, że może dojść do powtórki sprzed roku, kiedy to mistrzem świata został Kubacki, plasujący się po pierwszej serii pod koniec stawki.

Norweg tytułu jednak nie wywalczył, ba, nie zdobył nawet medalu. Zdołał co prawda prześcignąć Kubackiego, jednak zatrzymał się na czwartej pozycji. Nie dał rady Niemcowi Karlowi Geigerowi, nie dał rady Słoweńcowi Anze Laniskowi. Gdy na rozbiegu pojawił się Żyła, prowadził Geiger. Polak wiedział, że musi skoczyć daleko i ładnie stylowo, by utrzymać pierwszą lokatę i sięgnąć po złoto. Presja była ogromna, nerwy pewnie też, jednak nasz reprezentant im się nie dał. Poleciał pięknie, poleciał daleko, na tyle, by wznieść ręce do góry w geście triumfu. Zwyciężył, został mistrzem świata. Piątym polskim, bo wcześniej po złoty medal na tej imprezie sięgali Wojciech Fortuna (jako mistrz olimpijski), Adam Małysz, Stoch i Kubacki.

– Wszystko mi dziś wychodziło, już kiedy pojawiłem się na skoczni, czułem, że nie ma szans, aby ktoś mnie pokonał – przyznał po wszystkim Żyła. Jak widać, czasami pewność siebie popłaca.

Wyniki: 1. Piotr Żyła 268,8 pkt (105,0 m+102,5 m), 2. Karl Geiger (Niemcy) 265,2 (103,5+102,0), 3. Anze Lanisek (Słowenia) 261,5 (102,5+101,0), 4. Halvor Egner Granerud (Norwegia) 259,7 (99,0+103,0), 5. Dawid Kubacki 257,1 (102,0+99,0)... 22. Kamil Stoch 236,0 (96,0+96,0), 30. Andrzej Stękała 211,6 (95,0+87,5).

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl