logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: VALERIE BLUM/ PAP/EPA

Triumf Hurkacza! Historyczny!

Niedziela, 25 sierpnia 2019 (13:41)

Na taki sukces polskiego tenisisty czekaliśmy od… 1982 roku! Hubert Hurkacz w wielkim stylu wygrał turniej ATP w amerykańskim Winston-Salem, dokonując po drodze rzeczy budzących największe uznanie.

22-letni wrocławianin nigdy wcześniej nie dotarł do finału turnieju tej rangi. Nigdy nie grał nawet w półfinale. Ale w Winston-Salem złapał niesamowity wiatr w żagle, pokazując przy tym wyjątkową siłę charakteru. Rozgrywany tam turniej od pewnego momentu był bowiem torpedowany przez aurę, a konkretnie opady deszczu, powodujące potężne opóźnienia i zmiany w terminarzu gier. To przez nie swoje ćwierćfinały i półfinałowy pojedynek Polak musiał rozegrać w ciągu kilku ledwie godzin. W obu okazał się jednak lepszy i to od rywali naprawdę potrafiących grać w tenisa, Amerykanina Francesa Tiafoe oraz Kanadyjczyka Denisa Shapovalova. Czasu na regenerację też nie miał później dużo, bo już po kilkunastu kolejnych godzinach musiał wyjść na kort ponownie, by zmierzyć się z wyżej od siebie notowanym Francuzem Benoit Paire'em.

Hurkacz miał prawo czuć się zmęczony, ale pierwszy w karierze finał rozpoczął kapitalnie. Pewnie wygrał dwa pierwsze gemy, a zdobytą w ten sposób zaliczkę utrzymał aż do końca inauguracyjnej partii. Zagrał w niej po prostu lepiej od rywala, lepiej poruszał się po korcie, uderzał piłkę dokładniej. Drugi set też zaczął od prowadzenia (2:1), jednak wtedy przytrafił mu się moment słabości. Wynikające pewnie ze zmęczenia, chwilowej dekoncentracji błędy pozwoliły Francuzowi złapać wiatr w żagle i 30-latek już do końca tej odsłony dominował. Polak w tym okresie częściej się mylił, denerwował, ale na szczęście był to tylko chwilowy okres niemocy.

Co prawda na początku trzeciego seta Paire przełamał Hurkacza, jednak nasz tenisista szybko odrobił stratę. A potem nie przejął się wciąż padającym deszczem, krótkimi, acz wytrącającymi z rytmu przerwami. Mając szansę na życiowy sukces, Polak nie wypuścił jej z rąk. Już do końca seta nadawał ton rywalizacji, pokazując tenis doskonały. Ostatecznie wygrał 6:3, 3:6, 6:3, odnosząc największy w karierze sukces. – Szczerze mówiąc nie myślałem o tym, że mogę tu zwyciężyć, ale nastawiałem się na ciężką pracę, by jak najlepiej przygotować się do US Open. Za mną wspaniały tydzień – przyznał nasz reprezentant.

Ostatnim polskim tenisistą, który wygrał imprezę podobnej rangi, był Wojciech Fibak – w grudniu 1982 roku. Potem raz w finale grał Łukasz Kubot, trzykrotnie Jerzy Janowicz, ale oni za każdym razem je przegrywali. Udało się dopiero Hurkaczowi, uważanemu za przyszłość męskiego tenisa, chwalonemu nawet przez największe gwiazdy tej dyscypliny sportu.

Hurkacz czasu na świętowanie sukcesu, ale i odpoczynek, nie miał niestety praktycznie w ogóle. Już jutro rozpocznie bowiem rywalizację w wielkoszlemowym US Open, w którym, na początek zmierzy się z Francuzem Jeremym Chardym.

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl