logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: www.facebook.com/ -

Wielki mecz Hurkacza

Wtorek, 8 października 2019 (22:34)

Hubert Hurkacz po fantastycznym występie wygrał dziś z wyżej notowanym Francuzem Gaelem Monfilsem 6:2, 7:6 (7-1) w drugiej rundzie turnieju tenisowego ATP rangi Masters 1000 na twardych kortach w Szanghaju.

Hurkacz miał za sobą nieudany wrzesień. W tym miesiącu zanotował kilka niespodziewanych wpadek, zaczynając od turnieju w Metz, z którym pożegnał się już w pierwszej rundzie, przegrywając ze startującym z „dziką kartą” reprezentantem gospodarzy Grégoire'em Barrère'em 2:6, 2:6. Niedługo później, też w pierwszej rundzie, przegrał na imprezie w Tokio z Francuzem Lucasem Pouille'em 4:6, 3:6 – co prawda wyżej notowanym, ale zwykle przez niego pokonywanym. To co złe jest już jednak za naszym reprezentantem, bo w kolejnym turnieju, w Szanghaju, wrocławianin spisuje się już doskonale. Na dzień dobry wygrał z Chińczykiem Zhang Zhizhenem 7:6 (7-5), 6:4, a dziś stoczył kapitalny w swym wykonaniu pojedynek z Monfilsem.

Francuz, kolejny w ostatnich tygodniach na jego drodze, jest wyżej notowany od Hurkacza, bo na 11. miejscu w światowym rankingu – nasz rodak plasuje się w nim na 34. pozycji. Wygrał też jedyny ich dotychczasowy pojedynek, w sierpniu w Montrealu. Był też faworytem dzisiejszego, ale od początku na korcie dzielił i rządził ktoś inny – Hurkacz. Polak zachwycał odwagą i koncentracją, łącząc je z doskonałymi akcjami, po których można tylko było bić brawo. Znakomicie przy tym serwował, notując asa za asem. W pierwszym secie nie dał rywalowi żadnych szans, wygrywając go łatwo i gdy wydawało się, że w kolejnym nie powstrzyma go nic i nikt, rozpadało się. Tenisiści musieli udać się do szatni, a przymusowa, dość długa przerwa, podziałała dobrze na Monfilsa, który po powrocie na kort zaczął grać o wiele lepiej. Na szczęście swój poziom utrzymał również Polak, dzięki czemu widowisko nabrało rumieńców. Do stanu 6:6 obaj tenisiści utrzymywali swoje podania, przez co o wyniku musiał rozstrzygnąć tie-break. Okazał się popisem Hurkacza, który rozegrał go koncertowo, pozwalając Francuzowi na zdobycie tylko jednego punktu. Polak postawił zatem kropkę nad i. Zwyciężył – być może niespodziewanie, patrząc na notowania obu zawodników, ale jak najbardziej zasłużenie, bo po znakomitej grze.

Tuż po zakończeniu meczu z Monfilsem Hurkacz pojawił się na korcie ponownie, tym razem, by zagrać w pierwszej rundzie rywalizacji deblistów. Towarzyszył mu Francuz Benoit Paire i panowie wygrali z… francuską parą Jeremy Chardy – Fabrice Martin 6:4, 7:6 (7-3).

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl