O tym, że Polska Wschodnia dzięki polityce prowadzonej przez polski rząd w ostatnich 7 latach znalazła się na marginesie, chyba nikogo nie trzeba przekonywać, a zwłaszcza mieszkańców Podkarpacia, Lubelszczyzny czy Podlasia. Ostatnio pojawiły się informacje, że do tej pory nie zatwierdzono żadnego z 21 zgłoszonych przez Polskę programów operacyjnych.
Tymczasem komisarz Elżbieta Bieńkowska, jeszcze jako minister rozwoju regionalnego, obiecywała, że porozumienie w tej sprawie nastąpi najpóźniej w lipcu tego roku. Tymczasem mamy grudzień na karku, porozumienia jak nie było, tak nie ma, a brak porozumienia powoduje zablokowanie 77 miliardów euro, które miały trafić do Polski na realizację Regionalnych Programów Europejskich.
W tej sprawie europoseł Tomasz Poręba z Prawa i Sprawiedliwości spotkał się ostatnio z komisarz ds. polityki regionalnej Coriną Crețu. – Podczas rozmowy pani komisarz zapowiedziała, że jednym z priorytetów jej działalności będzie obrona interesów przede wszystkim najuboższych regionów Unii Europejskiej. W czasie swojej wizyty w Polsce komisarz Crețu zadeklarowała, iż oczekuje od polskiego rządu przemodelowania projektów w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), tak by ich duża część trafiła do Polski Wschodniej. Takie stanowisko komisarz Crețu cieszy, bo pokazuje znaczącą różnicę w podejściu do problemów, z jakimi boryka się wschodnia Europa, takimi jak brak dostępności komunikacyjnej, migracja, ubóstwo czy duże bezrobocie – zauważa europoseł Poręba, który zabierał głos podczas dzisiejszej debaty poświęconej opóźnieniom we wdrażaniu programów w ramach polityki spójności w nowej perspektywie budżetowej.
W swoim wystąpieniu eurodeputowany PiS podkreślał, że najważniejsze jest, by państwa członkowskie w proponowanych przez siebie programach operacyjnych zachowywały równowagę pomiędzy rozwiniętymi i biednymi regionami. Jednocześnie przypomniał, że zgodnie z podstawą filozofii europejskiej polityki spójności jej głównym celem powinny być działania pobudzające wzrost gospodarczy, zrównoważony rozwój oraz zmniejszające się dysproporcje między bogatymi i najbiedniejszymi państwami i regionami UE.
Zdaniem europosła PiS, wdrażaniu polityki spójności nie służą opóźnienia w uruchomieniu programów na lata 2014-2020. W jego ocenie, nie wyciągnięto lekcji z doświadczeń z lat 2007-2013, kiedy procedury uzgadniania zapisów w dokumentach trwały zbyt długo, tym samym wpływając na realizację konkretnych zadań.

