Kościół katolicki w Wielkiej Brytanii stanowczo sprzeciwia się zalegalizowaniu kontrowersyjnej metody sztucznego zapłodnienia przy wykorzystaniu DNA trzech osób. Podstaw krytycznej oceny tej metody jest kilka.
Mamy tu do czynienia z ewidentną reprodukcją człowieka. Dochodzi do niej za pomocą połączenia trzech materiałów genetycznych: mitochondrialnego DNA z komórki kobiety, DNA z jądra komórkowego innej kobiety oraz DNA ze spermy mężczyzny. Troje dawców materiału genetycznego służy do tego, żeby wyprodukować dziecko. To jest ewidentny przykład biotechnologii, która nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek humanistyką. To jest przykład na ewidentny prymat technologii nad naturą człowieka.
Inną kwestią jest to, że pomysłodawcy tego projektu twierdzą, że w ten sposób uchronimy się przed błędami i patologiami zawartymi w mitochondrialnym DNA matki. Nie ukrywają tego, że jest to procedura eugeniczna. Jak wiemy, Kościół od początku procedury in vitro zwraca uwagę, że jest to metoda eugeniczna, bo przecież wybiera się najsilniejszą zapłodnioną komórkę, żeby ją implantować i dać jej szansę porodu. Jest to więc działanie eugeniczne i selekcyjne.
W nowych brytyjskich rozwiązaniach mamy eugenikę zarysowaną w sposób ekstremalny. Wiąże się to z próbami budowy nowego wspaniałego świata, a zarazem świata, który nie może uporać się z elementarną rzeczywistością. Powiedzmy sobie szczerze, przy wszystkich pomysłach na „Frankensteinów”, na „dzieci z próbówki”, na nowe wizje świata Huxleya – nie wyeliminujemy choroby i cierpienia. Nie wyeliminujemy tez śmierci. Mówienie o nieśmiertelności osiągniętej drogą genetyki to są mrzonki. Wizje doskonałego człowieczeństwa są iluzją. To wszystko jest opium dla ludu. Tu należy postawić pytanie, czy warto inwestować w to opium dla ludu, czy nie lepiej poświęcić się edukacji, aby przygotować współczesnego człowieka na to, co nieuchronne, a więc zmierzenie się z tajemnicą choroby, cierpienia i śmierci…
Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Podczas wszelkich debat o in vitro podkreśla się, że rodzice mają prawo do posiadania dziecka. To nie jest prawdziwe stwierdzenie. Ale nawet gdyby przyjąć je za prawdziwe, to gdzie jest prawo dziecka do posiadania rodziców? W tym przypadku to prawo zostało zakwestionowane, i to w sposób radykalny! Przecież w nowej brytyjskiej metodzie dziecko nie ma rodziców, a troje reproduktorów plus zespół reprodukcyjny, który doprowadza do jego poczęcia.
To wszystko godzi w godność człowieka i pojęcie człowieczeństwa. Uderza także w prawa dziecka, co jest twierdzeniem słusznie podnoszonym. Stąd ten stanowczy sprzeciw Kościoła katolickiego, który został wsparty protestem Kościoła anglikańskiego! A jak wiemy, Kościół anglikański przejawia wielki liberalizm w kwestiach bioetycznych i seksualnych. Tu jednak przekroczone zostały pewne granice, których nigdy nie należałoby przekraczać.

