Żywność z polskiej pomocy humanitarnej dla Ukrainy jest sprzedawana w sklepach. Spodziewał się Pan tego, że Ukraińcy mogą się dorabiać na pomocy humanitarnej?
– To nie jest wyjątkowy przypadek, bo takie sytuacje zdarzają się wszędzie. W wielu krajach, do których dochodzi pomoc światowa znajduje się margines ludzi, którzy tę pomoc przechwytują i często wykorzystują do celów komercyjnych. Zauważalne są również przypadki drastyczniejsze, gdzie struktury państwowe zawłaszczają pomoc humanitarną dla własnego reżimu i nie przekazują jej ludziom, którzy są w potrzebie. To zjawisko było, widać, że jest i niestety może się powtarzać.
Jak wielka może być skala tego procederu na Ukrainie?
– Tego nikt nie wie. Jako że Ukraina jest teraz wolnym i demokratycznym krajem, to z pewnością administracji państwowej łatwiej będzie dotrzeć do źródeł i zbadać ten proceder. Nie jest to kraj, w którym panuje reżim, który nie dopuszcza dziennikarzy czy obserwatorów. Myślę, że jeżeli instytucje, które tę pomoc dostarczają, będą chciały to sprawdzić, to na Ukrainie jest to możliwe.
Proces dostarczenia pomocy humanitarnej jest w odpowiedni sposób kontrolowany?
– To zależy od organizacji, które tę pomoc dostarczają. Są instytucje, które przekazują pomoc państwu ukraińskiemu, lub takie, które docierają bezpośrednio do potrzebujących ludzi. To odbywa się w różny sposób. Pomoc organizacji międzynarodowych leci bezpośrednio do Kijowa i jest rozprowadzana przez struktury państwowe, i ta wymaga szczególnej kontroli. Natomiast pomoc organizacji pozarządowych bardzo często dociera bezpośrednio do ludzi i tu nie da się już kontrolować tego, czy ktoś ugotuje makaron, czy go sprzeda.
W tej sytuacji państwo polskie powinno domagać się wyjaśnień?
– Gdyby okazało się, że są to produkty przekazane przez polskie organizacje państwowe, to wtedy rząd musiałby domagać się wyjaśnień. A gdyby prywatne organizacje zwróciły się z prośbą o interwencję, to wtedy MSZ musiałoby zwrócić uwagę Ukraińcom.
Dostawy z pomocą humanitarną należy wstrzymać do czasu wyjaśnień?
– To wszystko uzależnione jest od skali procederu. Jeśli okaże się, że jest to tylko margines i tylko minimalna część pomocy trafiła do sklepów, to pomoc powinna być kontynuowana. Gdyby jednak potwierdziło się, że funkcjonuje to na masową skalę, to wtedy rzeczywiście należy się zastanowić nad sensem dalszej pomocy.

