Sprawa ujawnienia akt z tzw. afery taśmowej stała się znana za granicą Polski. Niestety nie jesteśmy oceniani w sposób pozytywny. W obecnej międzynarodowej sytuacji Polski wśród urzędników i polityków Parlamentu Europejskiego powtarza się pogląd, że szansą dla Polski na poprawienie wizerunku jest to, że prezydentem naszego kraju został Andrzej Duda. Dzieje się to z kilku powodów.
Andrzej Duda do niedawna był posłem do Parlamentu Europejskiego. Dzięki swej pracy był znanym parlamentarzystą. W ciągu niecałego roku złożył kilkadziesiąt sprawozdań. To pokazuje, jak bardzo był aktywny. A jego aktywność było oceniana w sposób jak najbardziej pozytywny. Klasa europejska bardzo się nim szczyci.
Duda pokazał, że Parlament Europejski nie jest zsyłką. Także inni politycy zobaczyli, że PE może być miejscem do budowania zaufania społecznego i stać się przystankiem do najważniejszych stanowisk w państwie.
Inną rzeczą jest to, że w Europie bardzo wysoko ocenia się polityków, którzy w młodym wieku osiągnęli znaczący sukces i właśnie oni mogą liczyć na naprawdę duży kredyt zaufania. Andrzej Duda jest jedną z najmłodszych na świecie głów państwa i najmłodszym prezydentem w Europie. To mu daje duży kapitał polityczny i społeczny.
Gdy nasi partnerzy z Europy patrzą na nasz kraj, to poprzez wszystkie afery Platformy i PSL przebija się światło Andrzeja Dudy. W PE spotkałem się z takim twierdzeniem, i to z kilku źródeł, że najbardziej stabilizującym elementem w polityce w Polsce jest nowo wybrany prezydent. To on cieszy się największym zaufaniem społecznym, on ma mandat demokratyczny i ten mandat będzie sprawował przez najbliższe kilka lat. Natomiast te wszystkie siły, które sprawują obecnie władzę i kompromitują nas każdego dnia, już tego mandatu demokratycznego nie mają.
Od wielu lat słyszeliśmy, że Platforma jest filarem stabilności politycznej, a PiS destabilizacji. W ocenie zagranicznych polityków, rzeczywistość jest zupełnie odwrotna. Dziś stabilność gwarantuje Andrzej Duda, a nie niewydolne rządy Platformy i PSL.

