logo
logo
zdjęcie

Jacek Kotula

Dobro kobiet czy dochodowy biznes?

Wtorek, 4 sierpnia 2015 (05:07)

W sieci krążą nagrania dowodzące handlu ciałami bądź narządami abortowanych dzieci przez amerykańską organizację Planned Parenthood, która w założeniu ma promować m.in. szeroki dostęp do aborcji. Nagranie opublikowała organizacja Center for Medical Progress zajmująca się kwestią etyki w medycynie.

Treść nagrań jest wstrząsająca. Na jednym z filmów pracownica placówki aborcyjnej podczas jedzenia obiadu opowiada o pozyskiwaniu ludzkich organów. Z filmów możemy dowiedzieć się, które części ludzkiego ciała są najbardziej pożądane i za które „można dostać najwięcej”. Jak ten proceder jest makabryczny, najlepiej przekonała się dziennikarka TVN24, której podczas przedstawiania tematu odebrało mowę. Jak potem tłumaczyła, chwilowa niemoc nie była związana z tematem.

Aborcja jest obecnie dochodowym przedsięwzięciem. Dobrze wie o tym Planned Parenthood, które na swoją działalność otrzymuje roczną dotację rzędu 500 mln dolarów! Ciężko powiedzieć, ile pracownicy placówki „dorabiają na boku”. Możemy wywnioskować, że dużo, skoro jedna z bohaterek filmu chwali się, że za organy dzieci kupi sobie porsche…

W odpowiedzi na publikację filmu Republikanie zapowiedzieli głosowanie nad cofnięciem dotacji dla tej instytucji. Jednakże w obronie aborterów stanął prezydent Barack Obama, który już zapowiedział, że nie pozwoli na odebranie dotacji dla największej organizacji aborcyjnej w USA.  

Fakt handlu organami jest szczególnie niewygodny dla postępowej władzy Stanów Zjednoczonych. Sąd z Los Angeles zakazał publikowania kolejnych nagrań ujawniających proceder. Przyglądając się temu, zastanawiam się, co się stało z amerykańską wolnością słowa.

Ktoś zapyta, po co kupować szczątki abortowanych dzieci. Odpowiedź na to pytanie podał włoski dziennik „Corriere della Sera”, który w 1994 r. pisał o tym, że Instytut Merieux w Lyonie każdego dnia „przerabia” 17 ton ciał abortowanych dzieci. Robi się to po to, aby zaspokoić potrzeby rynku kosmetycznego.

Po zapoznaniu się z tymi faktami, czy jeszcze ktoś może twierdzić, że aborcja jest dobrem kobiety i tylko dla nich się ją promuje?   

Jacek Kotula

Autor jest przewodniczącym rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO - Prawo do Życia.

NaszDziennik.pl