logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: flickr/francisco_osorio/cc.2.0/ Inne

Islamscy radni żądają prawa szariatu w Belgii

Wtorek, 13 listopada 2012 (20:00)

Aktualizacja: Środa, 29 maja 2013 (13:05)

Belgia będzie pierwszym europejskim krajem opartym na prawie szariatu? Prawdopodobieństwo jest bardzo duże.

Molenbeek-Saint-Jean i Anderlecht, dwie najbardziej zislamizowane belgijskie gminy – będące głównymi dystryktami Brukseli – być może w niedługim czasie staną się kolebkami islamskiego prawa szariatu w Europie. Wszystko za przyczyną dwóch muzułmańskich polityków, którzy w ostatnich wyborach samorządowych zdobyli mandaty w radach miejskich i zapowiedzieli przekształcenie Belgii w kraj islamski. Ich słowa wywołały duży sprzeciw. Rozpoczęto nawet zbieranie podpisów pod petycją przeciwko muzułmańskim radnym.

Nowo wybrani radni – Aït Jeddig L’Houcine (Molenbeek-Saint-Jean) i Redouane Ahrouch (Anderlecht) z partii Islam zostaną zaprzysiężeni 3 grudnia br. Jednak już teraz wywołują oburzenie belgijskiego społeczeństwa. Otóż na pierwszej powyborczej konferencji ci dwaj politycy podkreślili – jak podaje Gatestone Institute – że są reprezentantami ludności muzułmańskiej i wyznawców islamu w całym kraju. Zdaniem islamskich polityków, ich religia przyjmuje obecnie postać konserwatywno-libertariańskiej ideologii.

Belgia „kolebką” szariatu w Europie

Ahrouch stwierdził, że obecność w radzie miejskiej pozwoli mu na „wyrażanie swojego zdania”. – Jako muzułmanie wybrani na ten urząd odwołujemy się do Koranu. Uważamy, że islam jest religią uniwersalną – powiedział polityk. Jednocześnie podkreślił, że wnikliwie będzie „pilnował”, aby wszystkie projekty i uchwały rady były zgodne z prawem szariatu.

Ahrouch polityką zajmuje się od pod kilkunastu lat. Wcześniej propagował wprowadzenia 40-punktowego programu na podstawie prawa szariatu w Belgii. W 1999 roku założył on partię polityczną Noor Le Parti Islamique, która już wtedy domagała się m.in.: przywrócenia kary śmierci, legalizacji małżeństw z nieletnimi dziewczętami, zakazu sprzedaży alkoholu i papierosów, utrudniania rozwodów czy też zakazu koedukacji płciowej w miejscach publicznych.

Podczas konferencji nie wyparł się wcześniejszych żądań, a wręcz przeciwnie, podkreślił, iż tym razem domaga się stworzenia w Belgii państwa islamskiego opartego na prawie szariatu. Polityk ma na swoim koncie  także konflikt z prawem. W 2003 roku Ahrouch – przypomina Gatestone Institute – został  skazany na pół roku więzienia za bicie swojej niepełnosprawnej żony i znęcanie się nad nią.

Natomiast drugi z muzułmańskich radnych – Aït Jeddig L’Houcine – stwierdził, że ma nadzieję, iż islam utoruje drogę dla „pojawienia się cywilizacji europejskiej”. W swojej wypowiedzi całkowicie pominął chrześcijańskie korzenie Starego Kontynentu. Jednocześnie podkreślił, że religia muzułmańska jest „kompatybilna z wolnością i demokracją” oraz belgijskim prawem.

Belgowie zadecydują o prawie szariatu

Niebezpieczne są także rachunki obu polityków, którzy oceniają, że w 2014 roku podczas europejskich wyborów kandydaci z listy partii Islam osiągną znaczny sukces. Według Gatestone Institute, ich kampania będzie się odnosiła do trzech kwestii: oficjalnego uznania i obchodzenia muzułmańskich świąt religijnych, zapewnienia w stołówkach szkolnych posiłków halal oraz zalegalizowania noszenia islamskich chust w miejscach publicznych.

Politycy zaznaczyli w swoich wypowiedziach, że są gotowi wyjaśniać prawo szariatu i wprowadzić je po tym, jak obywatele Belgii wyrażą na to zgodę. Miałoby to nastąpić w wyniku referendum. Nowo wybrani radni uważają, że jego przeprowadzenie będzie możliwe za 10, 15 czy 20 lat, gdyż – jak podkreślili – w chwili obecnej jest jeszcze za wcześnie. Ahrouch w jednym z wywiadów zaznaczył, że jest świadomy, iż przekształcanie Belgii w islamskie państwo oparte na prawie szariatu będzie trwało wiele lat. Jednak – jak podkreślił – pierwsze kroki w tym kierunku zostały już poczynione.

Belgijscy chrześcijanie „się obudzą”?

Słowa wypowiedziane przez obu polityków wywołały już falę komentarzy i oburzenia wśród mieszkańców Belgii, głównie z okręgu brukselskiego. Tym bardziej że godzinna konferencja dostępna jest w internecie, a obaj mężczyźni dotychczas udzielali wielu wywiadów w różnych mediach. Głosy sprzeciwu wobec polityków zbierane są pod specjalną petycją. Dotychczas podpisało się pod nią blisko 40 tys. osób.

„My, obywatele demokratycznej Belgii, obywatele wolni i pragnący takimi pozostać, sygnatariusze tej petycji, domagamy się anulowania wyboru 2 kandydatów z listy Islam podczas niedawnych wyborów do rad miejskich: Lhoucine’a Aït Jeddiga w Molenbeeku oraz Redouane’a Ahroucha w Anderlechcie” – czytamy w petycji.

Nasuwa się jednak pytanie, czy w obliczu zamykania bądź przekształcania chrześcijańskich świątyń w budynki świeckie belgijscy chrześcijanie będą mieli na tyle odwagi, by wyrazić swój ostry sprzeciw wobec prób „zawładnięcia” ich krajem przez wyznawców religii Mahometa? Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że Belgia dąży do wyzbycia się wszelkich wartości, przede wszystkich chrześcijańskich. Władze pozwalają na rozwój setek sekt i religii przy jednoczesnym ograniczaniu praw wyznawców Chrystusa.

Natomiast miasto nazywane „stolicą” Unii Europejskiej – Bruksela – zamieszkiwane jest przez największą muzułmańską społeczność nie tylko w Belgii, ale także w samej Europie.

Według statystyk w Brukseli mieszka ok. 300 tys. wyznawców religii Mahometa i ich liczba stale rośnie głównie ze względu na wysoki przyrost naturalny. Społeczność muzułmanów w Belgii jest bardzo młoda, co także jest z ogólnoeuropejską tendencją. Blisko 35 proc. Marokańczyków i Turków mieszkających, w tym europejskim kraju ma mniej niż 18 lat, zaś rdzenni Belgowie w podobnym wieku stanowią zaledwie 18 proc.

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl