logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Day Donaldson/ Licencja: CC BY 2.0/ Flickr

To jest wojna

Środa, 23 marca 2016 (05:00)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Rafał Stefaniuk

Europa opłakuje ofiary zamachu w stolicy Belgii. Wiemy o 34 zabitych. Liczba ta może się zwiększyć, bo rannych jest aż 192 osoby. Co zawiodło?

– Zawiodły służby specjalne, zawiodły zabezpieczenia antyterrorystyczne. Po tych obrazkach płynących z Brukseli widzimy, że służby straciły jakąkolwiek kontrolę nad grupami potencjalnych terrorystów.

Julia Pitera, komentując zamachy dla TVN 24, stwierdziła, że „zamachy to nic nowego” oraz że jej zdaniem, „nie ma powodów do paniki”. Europoseł Platformy uspokoiła Pana?

– Julia Pitera nigdy mnie nie uspokajała. Nie chciałbym komentować słów europosłanki, która nie ma pojęcia, o czym mówi. W Belgii doszło do zamachu terrorystycznego na lotnisku i w metrze. Tam zginęli ludzie. To nie jest zabawa sztucznymi ogniami, a prawdziwe bomby, które zabijają, ranią i jednocześnie niszczą mienie. Mówimy więc o rzeczy bardzo poważnej. Mam wrażenie, że Pitera nie wie do końca, co się stało i o czym jest mowa.

„Musimy być solidarni”, „Nie możemy się dać zastraszyć” itd. Czołowi politycy przyjęli tę samą retorykę co przy zamachach w Paryżu. I co? I nic się nie zmienia…

– Oczywiście powinniśmy być solidarni, bo trudno przyjąć inną postawę, gdy dzieje się tragedia, a terroryści próbują pisać historię Europy. Z drugiej strony pamiętajmy o Polsce. Przed nami dwa ważne wydarzenie, które przyciągną miliony osób tj. szczyt NATO i Światowe Dni Młodzieży. Bezpieczeństwo jest w tym momencie najważniejsze. Chciałbym jako poseł, żeby wszyscy parlamentarzyści wzięli to sobie do serca i zrobili wszystko, aby na gruncie prawnym, który umożliwia działanie służb, Polacy mogli się czuć bezpiecznie.

Latem dojdzie do jeszcze jednego ważnego wydarzenia – Piłkarskich Mistrzostw Europy we Francji. Paryż wyciągnął wnioski z zamachu z listopada 2015 r.?

– Chciałbym w to wierzyć. Na dzisiaj martwię się o Polskę, nie chciałbym tego robić za całą Europę, bo wiem, że na to nie mam wpływu. Jako poseł mogę zabiegać o bezpieczeństwo polskich obywateli, bo to jest realne. Życzę bardzo dobrze naszym europejskim sojusznikom, aby nigdy więcej nie dochodziło do wydarzeń z Paryża czy Belgii i żeby terroryści nie przejmowali inicjatywy.

To jako poseł odradzałby Pan swoim wyborcom wyjazd na mistrzostwa?

– Każdy musi podjąć decyzję sam. Ja z pewnością nie pojadę.

Dlaczego mimo rozwoju techniki jesteśmy zawsze dwa kroki za terrorystami?

– Bo zapomnieliśmy, że terroryzm to nie tylko technika, ale przede wszystkim ludzie. A jak wiemy, ludzie są nieprzewidywalni. Każdy dobry sprzęt, najlepsze systemy nasłuchowe i podsłuchowe czy obserwacyjne przy człowieku i jego mózgu okazują się bezradne. Siłą służb specjalnych nie jest technika, a człowiek. Amerykanie doświadczyli tego po zamachach z 11 września 2001 r. Poszli w technikę, zlikwidowali agenturę, a potem przekonali się, że gdy ktoś chce oprzeć działania służb na technice, to się zawiedzie.

Tylko że środowiska muzułmanów w Europie są hermetyczne. To znacznie utrudnia działania człowieka, w tym infiltrację.  

– Tak, tylko w pierwszej kolejności trzeba uporządkować fakty, czyli kto jest gościem, a kto wrogiem. Trzeba uporządkować sprawy pobytu. Pytanie, co z osobami, które nie chcą przedstawić danych o swojej przeszłości i tożsamości. Nie mogą przedstawić metryk i paszportów, bo jak twierdzą, wszystko zniszczyła wojna, ale nie chcą też zostawić odcisków palców. Mówiąc wprost, trzeba zacząć oddzielać ziarna od plew. Jeżeli nie jest się konsekwentnym, a miękkim, to terroryści przejmują inicjatywę. Tak to brutalnie wygląda i trzeba to sobie uświadomić. Mówimy dzisiaj o brutalnej wojnie prowadzonej w sposób totalny. Możemy to nazywać, jak chcemy, choćby tak jak europoseł Pitera, ale jest to wojna. O tyle nierówna, że nie wiadomo gdzie jest przeciwnik i skąd i kiedy zaatakuje, a także kto będzie następny na jego celu.

Przywróciłby Pan prawo do posiadania broni Europejczykom?

– Temat jest poruszany i rozważany. Prywatnie mam bardzo mieszane uczucia. Ale jestem za tym, żeby wszyscy, łącznie z kobietami, przeszli szkolenia weekendowe z obsługi broni. Wolę, żeby broń maszynowa znajdowała się w  jednostkach wojskowych z możliwością pobrania w razie niebezpieczeństwa. Jestem więc za tym, żeby każdy umiał posługiwać się bronią, ale żeby ta była w miejscach bezpiecznych.

Co dalej ze strefą Schengen? Powróciły głosy wzywające do jej zawieszenia bądź likwidacji.

– Wszystko rozbija się o to, czy politycy pozwalają jej działać. Gdyby ona dobrze działała, to żaden uchodźca nie dostałby się do Europy. Gdyby strefa Schengen działała konsekwentnie, to przez granicę turecko-grecką nikt nie mógłby się przedostać. Z przekraczaniem granic w strefie łączą się pewne procedury. Według nich m.in. trzeba udowodnić, że się jest prześladowanym. Na ten moment wygląda to tak, że ktoś dostaje się na teren Unii, to przypomina wtargnięcie, i mówi, to ja będę teraz sobie tu mieszkał za wasze pieniądze. Nie można mylić gościnności z uległością, bo dzisiaj mamy do czynienia z agresją. Schengen nie należy likwidować, a ożywić. Tylko że dziś wola polityczna jest taka, żeby ją osłabić. 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

Aktualizacja 15 sierpnia 2016 (10:27)

NaszDziennik.pl