Przysłuchując się komentarzom medialnym po Brexicie, można odnieść wrażenie, że na wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej najwięcej stracą Londyn i Warszawa. Jednak jednym z tych, którzy stracą bardzo poważnie finansowo, są Niemcy, a więc ich przedsiębiorstwa, handel i eksport. Niższy kurs funta brytyjskiego spowoduje, że towary z Wysp staną się konkurencyjne, a towary niemieckie i francuskie znacznie podrożeją. Niemcy świetnie zdają sobie z tego sprawę.
Zawirowania na rynku walut, surowców i na giełdach są nieuniknione. Tam gdzie obecna jest spekulacja, wykorzystuje się czas niepewności do robienia interesów. Światowej sławy spekulant George Soros obstawiał pozostanie Wielkiej Brytanii we Wspólnocie i wzrost wartości funta. Dziś sytuacja jest inna, Brytyjczycy chcą być suwerennym narodem, a funt się osłabia. Czekajmy więc na dalsze ruchy spekulantów.
Działania spekulantów to są sprawy drugorzędne. Bardziej niebezpieczne jest to, że Paryż i Berlin nie wyciągnęły wniosków z Brexitu, proponując reformę Unii Europejskiej w stronę superpaństwa. Byłby to dyktat Brukseli zmierzający do likwidacji narodowych armii, służb specjalnych, polityki pieniężnej. Oznaczałoby to likwidację państw narodowych i przemianowanie ich w kolonie. To może przynieść znacznie cięższe skutki ekonomiczne niż decyzja referendalna Brytyjczyków. Samo wyjście ich kraju z Unii potrwa dłuższy czas. Być może skończy się to porozumieniem z Unią Europejską podobnym do tego, które ma Szwajcaria i Norwegia.
Te dwa kraje pokazują, że da się żyć poza Unią i osiągać przyzwoite wyniki w gospodarce. Więc pomysły Jean-Claude Junckera, Martina Schulza, Angeli Merkel i François Hollande przynoszą więcej szkody niż wszelkie zmiany ekonomiczne.
Unia stoi przed wieloma nierozwiązanymi problemami, które mogą mieć bolesne skutki ekonomiczne. Jest to Grexit, który może się wydarzyć w każdej chwili, to jest klęska wspólnej waluty – euro, bardzo poważne jest zagrożenie recesją i stagnacją gospodarczą w krajach południa Unii Europejskiej. Nie rozwiązano jeszcze kryzysu migracyjnego. Jeżeli prawdą jest, że wzbiera kolejna fala migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, a Turcja zamierza ułatwić im przekraczanie granic, to byłby tak poważny wstrząs, który poważnie zagrozi istnieniu Wspólnoty.
Jest jeszcze jeden temat, o którym się w ogóle nie mówi, a stanowi ogromne ekonomiczne zagrożenie dla Unii, to jest drukarska działalność Europejskiego Banku Centralnego. Na rynku jest wiele obligacji, które mają śmieciową wartość, a mimo to EBC je skupuje. Zaczyna kupować także obligacje prywatnych firm niemieckich, francuskich, włoskich czy hiszpańskich za wydrukowane biliony euro. Kryzys bańki obligacyjnej musi w końcu się objawić.
Widzimy więc, że nad Europą wisi topór o wiele cięższy niż Brexit. Miejmy nadzieję, że rządzący Polską przygotują nas na każdy scenariusz.

