logo
logo

Zdjęcie: The White House/ Domena publiczna

Lawina ruszyła

Wtorek, 28 czerwca 2016 (05:31)

Aktualizacja: Wtorek, 30 sierpnia 2016 (18:21)

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Idea budowy superpaństwa zamiast Unii Europejskiej to odpowiedź Berlina i Paryża na Brexit. I tak kraje członkowskie musiałyby zrezygnować m.in. z własnej armii, służb specjalnych, kodeksu karnego, systemu podatkowego czy waluty.

– Nikt nie mógł rozpocząć tygodnia w bardziej niedorzeczny sposób. Zapomniano, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Zamiast wyciągnąć wnioski z tego, co się stało na Wyspach, osiąga się kolejne szczyty absurdu. O brytyjskim referendum wiedzieliśmy od roku. W tym czasie nie zrobiono nic, aby przekonać Brytyjczyków do pozostania w Unii. Skupiono się na wyszukiwaniu nieistotnych tematów, jak Polska i Trybunał Konstytucyjny. Energię poświęcono na zwiedzanie Warszawy. Zapomniano, że referendum nie odbywa się w Warszawie, tylko w Londynie, i to tam się ważyły losy Europy. Teraz nie można przedstawić głupszego pomysłu niż superpaństwo. Jak tak dalej pójdzie, UE upadnie, nie osiągnąwszy wieku ZSRR.

Co chcą więc osiągnąć Berlin i Paryż tą propozycją?

– W pierwszej kolejności próbują na siłę przekonać innych, że to, co się stało, to nie ich wina. Przypomnę, że nie przypadkowo Brytyjczycy w referendum opowiedzieli się przeciw członkostwu w Unii. Mimo bardzo dobrych warunków i mimo ostatnich negocjacji, w których ich pozycja stała się jeszcze bardziej korzystna, zauważyli problemy, których Bruksela udaje, że nie widzi. Nie można traktować Unii jako worka bez dna. Nie można bezkarnie wpuszczać tzw. uchodźców, a potem grozić karami tym, którzy ośmielili się mieć inne zdanie. Przy tym rozdawano pieniądze Turkom i Grekom. Przecież ktoś to finansuje ze składek członkowskich. Pamiętajmy, że Wielka Brytania, obok Niemiec, to jest największy płatnik netto, a więc jeden ze sponsorów Unii Europejskiej. Każdy sponsor może się wycofać z finansowania „głupiego” przedsięwzięcia. Inaczej nie da się nazwać tego, co robiła Komisja przez ostatnie miesiące.

Zbierane są podpisy pod ponownym rozpisaniem referendum odnośnie do członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Każdy kraj ma swój Komitet Obrony Demokracji?

– Coś w tym jest. Po podaniu wyników referendum zażartowałem na Twitterze, że wkrótce się okaże, że trzeba będzie je powtórzyć. Teraz zaczynamy być tego świadkami. Już do skutku przeprowadzano referendum w sprawie konstytucji europejskiej. Bądźmy poważni, albo naród ma prawo głosu, albo zagrajmy w otwarte karty i ogłośmy, że demokracja nie istnieje. Żyjemy w kraju demokratycznym lub dyktatorów unijnych. Innego wyboru nie ma.

W ostatnich dniach na Wyspach dochodzi do silnych antypolskich incydentów. Naszych rodaków nazywa się „robactwem”.

– Miejmy nadzieję, że były to tylko pojedyncze wypadki, więc uciekajmy od uogólnień. Kierowanie jakichkolwiek epitetów w stronę Polaków jest błędne, bo nasi rodacy są tą grupą, która pracuje, chce to robić i nie ucieka od płacenia podatków. Problemy z gośćmi Brytyjczycy mają, ale w innych narodowościach. Naprawianie świata niech zaczną od siebie. Jest wielu Brytyjczyków, którzy nie chcą pracować i żyją z socjalu.

Gospodarka to teraz jedyny problem Brytyjczyków?

– Myślę, że obok gospodarczego objawił się też problem polityczny. Szkoci nie zrezygnowali z uniezależnienia się od Londynu, a Brexit jest dobrym pretekstem, aby zaakcentować swoje istnienie w Europie. Takich miejsc jak Wielka Brytania w Europie jest więcej. Niejednolite są Belgia, Hiszpania, a nawet Francja. Dotykamy więc bardzo złożonego problemu, który ma teraz miejsce w Europie. Mam wrażenie, że zasada domina została uruchomiona.

Co dalej z Donaldem Tuskiem? To koniec marzeń o drugiej kadencji prezydenta Europy?

– Donald Tusk jest mistrzem rozwalania. To, co się dało, rozwalił już w Polsce, a teraz rozsadza Unię. Tak to jest, jak jest się malowanym przewodniczącym, za którego decyzje podejmują kanclerz Niemiec i prezydent Francji. Nazywajmy rzeczy po imieniu, a nie powtarzajmy, że mamy Unię. To nie jest wspólnota państw, a twór urzędniczy i biurokratyczny.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl