Decyzja Brytyjczyków o opuszczeniu struktur Unii Europejskiej spowodowała obniżenie raitingu Wielkiej Brytanii przez dwie agencje – Standard & Poor's oraz Fitch.
Wielka Brytania była, jest i będzie krajem wysoko rozwiniętym gospodarczo. O takich ratingach, jakie przyznały jej dwie z trzech najważniejszych agencji, może pomarzyć zdecydowana większość państw na świecie. Czasowe obniżki ratingów zdarzały się najbogatszym, choćby Stanom Zjednoczonym w latach ostatniego kryzysu.
Przejściowe zawirowania na rynkach finansowych były spodziewane w przypadku zwycięstwa zwolenników Brexitu. Taki też był rezultat czwartkowego referendum, w związku z tym nie należy się dziwić, że do spadku raitingów doszło.
Wielka Brytania od wielu miesięcy prowadzi politykę stopniowego i konsekwentnego odwracania się od swojej specjalizacji nastawionej na rynki finansowe do gospodarki realnej, a więc takiej, która produkuje towary i usługi na potrzeby konsumentów. Co więcej, nie tylko tych własnych krajowych, ale również tych zagranicą. Gospodarka ta kooperuje ze wschodzącymi tygrysami azjatyckimi w tym z dwoma najważniejszymi – Indiami i Chinami. W ostatnim czasie miała miejsce ożywiona wymiana wizyt oficjalnych i roboczych na kierunku Wielka Brytania i Azja Południowo-Wschodnia. Sądzę, że w dłuższej perspektywie taka zmiana, a więc od gospodarki nastawionej na rynki finansowe do gospodarki realnej, przyczyni się do wzrostu i rozwoju Wielkiej Brytanii. Rynki finansowe po ostatnim kryzysie nie będą już takie jak wcześniej. Sądzę, że nigdy nie będą się cieszyć takim zaufaniem jak przed rokiem 2008.
Dlatego nie wylewałbym łez nad oceną agencji raitingowych dotyczących wypłacalności i wiarygodności finansowej Wielkiej Brytanii. Nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Brytyjczycy wyjdą z tego wirażu na prostą i myślę, że będą wzmocnieni. Jeśli wydobędą się spod regulacji, których mnóstwo płynęło na Wyspy Brytyjskie z centrali Unii Europejskiej, to brytyjska realna gospodarka, na którą dziś mocno stawiają, stanie się bardziej konkurencyjna od gospodarki europejskiej w znaczeniu kontynentalnym. W rezultacie to Wielka Brytania będzie miała przewagę nad Unią Europejską.
To jest scenariusz optymistyczny rozpisany na średni bądź dłuższy czas. Teraz przejściowo Brytyjczycy powinni liczyć się z kłopotami. Te pojawiają się, gdy dochodzi do gwałtownej zmiany. Sądzę jednak, że ta zmiana skończy się dla Brytyjczyków zbawiennie.
Nie sądzę, że będzie tak też dla Polaków. Osobiście nie cieszę się z Brexitu. Uważam, że tracimy ważnego sojusznika w wielu istotnych sprawach Unii Europejskiej. Brexit przyniesie też element niepewności w stosunkach handlowych i inwestycyjnych między Polską a Wielką Brytanią. A w ostatnich latach często z nich korzystaliśmy. Wielka Brytania jest drugim po Niemcach odbiorcą naszego eksportu. Trudno powiedzieć, czy będzie tak w przyszłości. Miejmy nadzieję, że nic się nie zmieni, ale ziarno niepewności zostało zasiane.

