logo
logo

Zdjęcie: www.facebook.com/MMLPen.officiel/ -

Policja wobec katolików nie boi się użyć siły

Środa, 3 sierpnia 2016 (21:12)

Francuska policja siłą usunęła ok. 30 osób z paryskiego kościoła św. Rity. Ma on zostać zburzony, a na jego miejsce belgijska spółka ma zbudować dom mieszkalny i parking.

Świątynia ta, wzniesiona na początku XIX wieku w stylu neogotyckim.

W marcu ub.r. władze miasta nakazały miejscowym wiernym i ich proboszczowi ks. Dominique’owi Philippe’owi opuszczenie świątyni, gdyż wspólnota od wielu miesięcy nie płaciła za nią czynszu. W tej sytuacji właściciel obiektu – Stowarzyszenie Kaplic Katolickich i Apostolskich – podpisał porozumienie o jego sprzedaży ze spółką Garibaldi, kierowaną przez grupę Lamotte z zachodniej Francji, handlującą nieruchomościami. Kościół miał zostać zburzony, a na jego miejsce firma zobowiązała się zbudować parking i mieszkania.

Gdy całą sprawę ujawniono, wywołało to ostry sprzeciw nie tylko stosunkowo niewielkiej wspólnoty kościoła św. Rity, ale także dużej części mieszkańców i deputowanego do parlamentu z ramienia Liberałów Philippe’a Goujona, mera XV dzielnicy Paryża, na terenie której znajduje się świątynia. On sam już raz – 5 października 2015 – wraz z grupą przyjaciół stawił czynny opór policji, protestując przeciw planom rozbiórki obiektu. Później wielokrotnie zabiegał o cofnięcie tych zamiarów.


Bardzo szybko do akcji protestacyjnej włączyła się nieznana szerzej grupa „Ruch 14 Lipca”, której członkowie zajęli kościół, w tym prezbiterium, przekształcając to miejsce w siedzibę części Akcji Francuskiej. Działacze Akcji poprosili opata Guillaume’a de Tanouarn z Instytutu Dobrego Pasterza o odprawianie tam Mszy Świętych w klasycznym rycie rzymskim.

6 stycznia br. wierni okupujący świątynię otrzymali sądowy nakaz opuszczenia jej, ale w praktyce nic się nie zmieniło. Podejmowano w tym czasie wiele starań, aby nie dopuścić do zburzenia kościoła. Zaproponowano m.in. zburzenie jedynie górnej części budynku i zbudowanie mieszkań nad kościołem, który znajdowałby się na parterze budynku. Zainteresowanie jego kupnem zgłosiły też liczne wspólnoty prawosławne, zwłaszcza francuska eparchia (diecezja) Patriarchatu Antiocheńskiego. Jednakże grupa Lamotte stanowczo odrzucała jakąkolwiek wolę rozmów na ten temat.

5 lipca na wspólną prośbę przedstawioną przez stowarzyszenie, będące właścicielem kościoła i inwestora nieruchomości, francuska Rada Stanu (organ opiniujący wszystkie rządowe projekty ustaw i przepisów) upoważniła prefekta policji paryskiej do użycia siły wobec broniących świątyni. Gdy wierni dowiedzieli się, że 3 sierpnia ma nastąpić eksmisja, od rana zgromadzili się w środku, aby do tego nie dopuścić.

Prefektura wydała wprawdzie oświadczenie, że 15 jednostek policji przeprowadziło całą akcję „bez zakłóceń”, ale w sieciach społecznościowych pojawiły się bardzo wymowne zdjęcia przedstawiające akcję sił porządkowych, która nie czekała na zakończenie Mszy św. i brutalnie wyciągała ludzi ze świątyni, m.in. kapłana.

Ponadto wielu internautów wyraziło oburzenie z powodu dzisiejszego zdarzeniu, nawiązując zwłaszcza do niedawnego zamachu na kościół w Saint-Etienne-du-Rouvray w Normandii, gdzie dwaj Francuzi o korzeniach islamskich wtargnęli do świątyni w czasie porannej Mszy św. i zamordowali w okrutny sposób sędziwego kapłana ks. Jacques'a Hamela.

Oburzenie z powodu całej akcji wyrazili też liczni politycy prawicowi, głównie z Frontu Narodowego i Republikanie. Szefowa Frontu Marine Le Pen zapytała na swym Twitterze: „A może ktoś zechciałby zbudować parkingi na miejscu salafickich meczetów, zamiast burzyć nasze kościoły?”.

RP, KAI

NaszDziennik.pl