logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Platforma otwarcie atakuje Polskę

Środa, 14 września 2016 (10:19)

Do tej pory Platforma atakowała Polskę w Parlamencie Europejskim, posługując się europarlamentarzystami z innych krajów członkowskich, które są członkami europejskiej chadecji. Wczoraj podczas debaty o naszym kraju wystąpiła już z otwartą przyłbicą.

W imieniu największej frakcji w PE, czyli Europejskiej Partii Ludowej (do której należą zarówno Platforma, jak i PSL), wystąpił we wczorajszej debacie europoseł Janusz Lewandowski, który nie owijając w bawełnę, zaatakował wprost obecny rząd Beaty Szydło, a także zmiany w prawie, które zostały wprowadzone przez obecną większość parlamentarną.

Nie tylko mówił o sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego, ale także atakował reformę w mediach publicznych, sugerując, że za obecnej władzy ograniczono ich pluralizm. Krytykował zmiany w służbie cywilnej, policji, ba, nawet zaatakował posunięcia ministra środowiska ratujące Puszczę Białowieską.

PO i PSL, które forsowały wczorajszą debatę w PE, zakładały, że zainteresują nią nie tylko większość europosłów, ale także europejską opinię publiczną poprzez dramatyczne wystąpienia o końcu demokracji w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości.

Nic takiego na szczęście nie miało miejsca. Popołudniowa debata w PE na temat sytuacji w naszym kraju zgromadziła w porywach ok. 70 europarlamentarzystów (na 751 wszystkich), przy czym ponad 30 to byli reprezentanci naszego kraju.

Widać, że mimo nachalnej propagandy Platformy o łamaniu praw człowieka w Polsce i mimo przechyłu PE w stronę lewicowo-liberalną trudno wzniecić emocje dotyczące sytuacji w naszym kraju.

Nie było niespodzianki, jeżeli chodzi o wystąpienia przedstawicieli pięciu grup politycznych (chadecja, lewica, liberałowie, komuniści, zieloni), które zainicjowały debatę w sprawie sytuacji w Polsce. Wszystkie one były krytyczne, choć argumentacja przytaczana przez zabierających głos europosłów kompletnie oderwana od rzeczywistości naszego kraju.

W tej sytuacji głos profesora Ryszarda Legutki, który występował w imieniu frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, zwracający uwagę na autentyczne problemy UE, do których na pewno sprawy Polski nie należą, zabrzmiał wyjątkowo donośnie.

Legutko przypomniał, że do tej pory nie udało się Komisji Europejskiej zdiagnozować przyczyn, dla których drugi pod względem potencjału gospodarczego kraj w UE, czyli Wielka Brytania decyduje się opuścić Unię Europejską, a już podejmuje się działania, które mogą spowodować kolejne exity.

Co więcej, dosłownie wykpił rezolucję pięciu grup politycznych, która zostanie przegłosowana dzisiaj, pokazując, że jej autorzy albo nie mają pojęcia o tym, co się dzieje w Polsce, albo też działają zwyczajnie w złej wierze.

Podkreślił, że zajmowanie się przez PE w rezolucji sprawami wycinania zniszczonych przez kornika drukarza drzew w Puszczy Białowieskiej czy też obywatelskim projektem ustawy antyaborcyjnej, który do tej pory nie był rozpatrywany przez Sejm, dobitnie pokazuje, że szykanowanie naszego kraju stało się celem większości parlamentarnej.

Zdaje się, że Platforma, forsując debatę w PE na temat Polski, liczyła na jakiś wielki rezonans. Okazało się, że nie udało się uzyskać większego zainteresowania. Co więcej, wydaje się, że zarówno PE, jaki KE będą musiały w sprawie naszego kraju wyraźnie spuścić z tonu.

Polska poprzez uaktywnienie Grupy Wyszehradzkiej, która zaczyna mówić jednym głosem nie tylko w sprawie imigracji, ale także koniecznych reform, które pozwolą przetrwać UE, jest coraz bardziej potrzebna do osiągnięcia kompromisu.

W tej sytuacji konfrontacja KE i PE z obecnym rządem w Polsce, do której zachęca Platforma, nie jest tym instytucjom potrzebna, ponieważ nasz kraj reprezentuje w debacie o przyszłości UE około 100 mln Europejczyków, a wiec blisko ¼ UE po opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię (oprócz Grypy Wyszehradzkiej także takie kraje jak Rumunia, Bułgaria oraz kraje nadbałtyckie).

W świetle tej sytuacji tym dziwniejszy jest atak Platformy już z otwartą przyłbicą naszego kraju na forum Parlamentu Europejskiego.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Aktualizacja: Sobota, 8 października 2016 (20:14)

NaszDziennik.pl