logo
logo

Zdjęcie: Daniel Leal-Olivas/ Licencja: CC BY 2.0/ Flickr

Brexit znaczy Brexit

Niedziela, 2 października 2016 (20:55)

Aktualizacja: Poniedziałek, 17 października 2016 (19:02)

Brytyjska premier Theresa May w wystąpieniu otwierającym doroczną konferencję Partii Konserwatywnej zapowiedziała, że jej rząd uruchomi do końca marca 2017 roku procedurę wystąpienia z UE. Powtórzyła, że wynik referendum w sprawie Brexitu jest nieodwracalny.

Dodała, że decyzja o rozpoczęciu negocjacji w tej sprawie nie musi być przegłosowana przez parlament.

– Decyzja zapadła – podkreśliła May, tłumacząc, że politycy, którzy uznają, że możliwe jest zignorowanie wyniku referendum, są w błędzie.

– Brexit znaczy Brexit. I doprowadzimy do tego, że będzie naszym sukcesem. [...] Osoby, które domagają się głosu w parlamencie, nie stoją w obronie demokracji, ale starają się zmienić decyzję (wyborców), obrażając inteligencję Brytyjczyków – podkreśliła.

Jednocześnie szefowa brytyjskiego rządu odrzuciła wezwania do jednostronnego wycofania się z Unii Europejskiej, oceniając, że byłoby to szkodliwe dla brytyjskiej gospodarki i pozycji politycznej w świecie.

– Nie będzie jednak zbędnych opóźnień – zapowiedziała.

Jak zaznaczyła May, Wielka Brytania nie zamierza wykorzystać dotychczas istniejących modeli relacji państw zewnętrznych z Unią Europejską, ale wypracować swój własny.

– Nie będziemy podążali drogą Norwegii ani Szwajcarii – Wielka Brytania stworzy własne porozumienie, jako suwerenny kraj – powiedziała.

W komentarzu pod adresem szkockiego rządu premier dodała, że „nie będzie żadnych wyjątków od Brexitu”.

– Nie pozwolimy nacjonalistom zagrozić trwałości naszej unii, Wielkiej Brytanii – podkreśliła.

– Negocjacje są w wyłącznej kompetencji rządu. Zagłosowaliśmy za wyjściem z Unii Europejskiej jako jedna, zjednoczona Wielka Brytania, tak będziemy negocjowali i tak opuścimy wspólnotę – powiedziała.

Przedstawiciele szkockich władz, w tym pierwsza minister (premier) Nicola Sturgeon, wielokrotnie podkreślali, że nie dopuszczą do wyjścia ze Wspólnoty, jeśli będzie to zagrażać interesom Szkocji.

– Premier przekroczyła swoje kompetencje, mówiąc, że głos i interesy Szkocji nie mają znaczenia. Niezrozumiały ruch ze strony kogoś, kto mówi o zachowaniu jedności unii – oznajmiła Sturgeon, odnosząc się do słów May. 

May podkreśliła też, że po wyjściu z UE Wielka Brytania „będzie w pełni niepodległym, suwerennym krajem; państwem, które nie będzie dłużej częścią politycznej unii, w której międzynarodowe instytucje mogą zmieniać decyzje parlamentów narodowych i sądów”.

– Będziemy mieli ponownie wolność podejmowania decyzji samodzielnie w wielu tematach: od oznaczeń na żywności do tego, jak kontrolujemy migrację – powiedziała.

Odrzucając konieczność pozostawienia swobody przepływu osób w zamian za dostęp do wspólnego rynku Unii Europejskiej, May zaznaczyła, że jej rząd nie zamierza ustąpić z postulatu odzyskania pełnej kontroli nad swoimi granicami.

– Zagłosowaliśmy za opuszczeniem Unii Europejskiej i staniem się w pełni niepodległym, suwerennym krajem i zrobimy to, co niepodległe, suwerenne kraje robią: sami zdecydujemy o tym, jak będziemy kontrolować migrację – podkreśliła. 

Jak dodała, „nie opuszczamy Unii Europejskiej po to, aby potem oddać kontrolę nad migracją lub wrócić pod jurysdykcję europejskich sądów”.

W swoim wystąpieniu brytyjska premier podziękowała także poprzednikowi Davidowi Cameronowi za organizację referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE i „okazane Brytyjczykom zaufanie”.

Od referendum z 23 czerwca, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z UE, wielu przedstawicieli instytucji unijnych i krajów członkowskich bezskutecznie wzywało brytyjski rząd, by jak najszybciej uruchomił artykuł 50, aby zakończyć niepewność co do przyszłości Wspólnoty.

RP

NaszDziennik.pl