Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wzywa UE do przystąpienia do sporządzonej w Stambule Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
Jeszcze przed debatą przewodniczący PE Martin Schulz skierował do państw członkowskich list, w którym wezwał do przyspieszenia procesu ratyfikacji konwencji na poziomie UE i do ratyfikacji przez te państwa, które jeszcze tego nie uczyniły. Według europoseł Jadwigi Wiśniewskiej, która w debacie zabrała głos w imieniu delegacji PiS, konsekwencją przystąpienia UE do konwencji stambulskiej będzie redefinicja przestępstw w państwach członkowskich, która dokona się według założeń genderyzmu.
– Ideologia ta zakłada zarówno, że przemoc jest uwarunkowana płcią społeczno-kulturową, jak i że wynika z rzekomo patriarchalnego społeczeństwa, które trzeba przekuć na jedynie słuszną lewicową modłę – tłumaczy Wiśniewska.
Tego samego zdania jest dr Joanna Banasiuk, ekspert Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.
– Istotnie, Szwecja i Francja, skąd pochodzą deputowane wzywające wraz z przewodniczącym Martinem Schulzem do przystąpienia do konwencji stambulskiej, mają prawo być zaniepokojone przemocą względem kobiet. Jak pokazują badania Agencji Praw Podstawowych UE, są to te kraje, które należą do grupy najbardziej przemocowych.

