logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Zamach w Stambule

Niedziela, 11 grudnia 2016 (08:29)

Aktualizacja: Sobota, 19 sierpnia 2017 (18:57)

Rośnie bilans ofiar zamachów w Stambule. Zginęło 38 osób, a 166 osób odniosło rany. Do dwóch eksplozji doszło w sobotę w pobliżu stadionu Vodafone Arena, gdzie odbywał się mecz drużyn Besiktas i Bursaspor.

Wśród ofiar przeważają funkcjonariusze policji – zginęło 27 policjantów i 2 cywilów. Soylu poinformował też, że 17 rannych poddanych zostało operacji, a sześć osób znajduje się na oddziałach intensywnej terapii.

Policja zatrzymała dziesięć osób podejrzanych o udział w przygotowaniu i przeprowadzenie zamachów. Wciąż nie wiadomo, kto stał za tymi atakami. Żadna z grup nie przyznała się jeszcze do zorganizowania zamachu.

Zamachy, do których doszło w Stambule, były wymierzone zarówno w policję, jak i w ludność cywilną.

– Ich autorom chodziło o jak najwięcej ofiar – ocenił w sobotę wieczorem prezydent Tayyip Recep Erdogan.

– Bezpośrednim skutkiem tego ataku terrorystycznego jest to, że mamy męczenników i rannych – zaznaczył turecki prezydent w specjalnie wydanym oświadczeniu.

Wicepremier Numan Kurtulmus powiedział dziennikarzom, że według pierwszych ocen zamachy były wymierzone w służby porządkowe mające przeciwdziałać wywołaniu zamieszek po meczu. 

Do pierwszej z dwóch eksplozji, które dzieliło zaledwie 45 sekund, doszło w bezpośrednim sąsiedztwie stadionu, gdzie wcześniej odbył się mecz, który wygrali gospodarze spotkania z klubu Besiktas (2:1). Doszło tam do wybuchu samochodu-pułapki. Sprawca użył zdalnie sterowanego detonatora. Samochód wybuchł w bezpośrednim sąsiedztwie autokaru, w którym znajdowali się funkcjonariusze z oddziałów specjalnych.

Druga eksplozja nastąpiła w położonym niedaleko parku Macka, gdzie zamachowiec-samobójca zdetonował na sobie ładunek. Sprawca wszedł w środek grupy policjantów, którzy tam się znajdowali. 

Zdaniem niektórych komentatorów, zamachy przy stadionie Vodafone Arena miały mieć pierwotnie szerszy zasięg. Telewizja NTV podała, że policja zdetonowała trzeci ładunek wybuchowy w pobliżu stadionu, który został odnaleziony już po przybyciu na miejsce wzmocnionych sił specjalnych. 

Wokół dzielnicy, w której doszło do wybuchów, rozciągnięto kordon policyjny. Agencja AFP podała, że bezpośrednio po eksplozjach skierowano tam dziesiątki funkcjonariuszy uzbrojonych w karabiny maszynowe i pistolety. Wszystkie ulice i drogi dojazdowe prowadzące do stadionu są zablokowane. Nad miejscem zdarzenia krążą helikoptery. 

Zgodnie z decyzją tureckiego rządu wszelkie informacje dotyczące sobotnich zamachów są starannie filtrowane i poddane cenzurze, aby uniknąć wybuchu paniki i bezładu, co najprawdopodobniej „mieściło się w planach terrorystów” – podaje agencja Associated Press. 

Minister transportu Turcji Ahmet Arslan napisał na Twitterze, że wybuch był aktem terroru. „Ci, którzy atakują jedność i solidarność naszego społeczeństwa, nie wygrają nigdy” – zaznaczył. 

RP, PAP

NaszDziennik.pl