O powodach swojej decyzji 85-letni zakonnik pochodzący z Aleksandrii mówił w wywiadzie dla węgierskiego tygodnika „Heti Válasz”.
Ks. Boulad powiedział, że z prośbą o przyznanie obywatelstwa węgierskiego zwrócił się za pośrednictwem wicepremiera tego kraju Zsolta Semjena podczas jego wizyty w Egipcie. Prośba została spełniona na mocy odpowiedniego dokumentu i w połowie marca egipski jezuita złożył w parlamencie w Budapeszcie wymaganą przysięgę. Przyjmując obywatelstwo węgierskie, ks. Boulad chciał dać sygnał, że „kraj, kierowany przez Viktora Orbána w kwestii zagrażającego egzystencji Europy kryzysu migracyjnego, podjął właściwą decyzję”.
– U boku Węgier i Viktora Orbána pragnę walczyć o przyszłość i o wartości chrześcijańskie – oświadczył jezuita.
Pomoc uchodźcom i ubogim w zasadzie jest „słuszna i dobra”, stwierdził, dodając, że dobrze by tu zrobiła „większa jasność linii”. Zdolność przyjmowania uchodźców przez Europę „ma granice”, powiedział ks. Boulad, krytykując „bezwarunkową imigrację”, i ostrzegł przed większością muzułmańską w przyszłości na naszym kontynencie.
Dlatego też były szef Caritas w Egipcie, a w latach 1991-1995 również wiceprzewodniczący Caritas Internationalis dla Afryki Północnej, powściągliwie odnosi się do pomocy uchodźcom przez Kościół katolicki. Podkreślił, że pewne inicjatywy, jak na przykład misja dla uchodźców prowadzona przez węgierskich jezuitów czy inicjatywy Papieża, są „wspaniałe i motywowane Ewangelią”. Jednocześnie jednak „przy całej powadze można się pomylić”, gdyż – jak sądzi jezuita – „Zachód, a także Papież nie znają prawdziwej natury islamu”.
Ks. Boulad zwrócił uwagę, że według islamu „pokojowe współżycie nie jest możliwe na dłuższy czas, a jeśli, to tylko pod warunkiem, że chrześcijanie zadowolą się tym, że będą obywatelami drugiej kategorii”. Kapłan podkreślił, że podziwia Papieża Franciszka, „nie zgadza się jednak w sprawie migracji oraz islamu”.
Jego zdaniem, liczący się politycy w Europie, a także Kościół katolicki nie doceniają zagrożeń wychodzących z agresywnych kręgów islamu. Jak podkreślił, poprawność polityczna „demoluje Zachód i uniemożliwia zrozumienie prawdziwego zagrożenia ze strony islamu”.
Według niego, Kościół przyswoił sobie punkt widzenia francuskiego islamoznawcy Louisa Massignona (1883-1962), dla którego istotę islamu stanowił mistyczny sufizm. Jednak historycznie islam nie wybrał „drogi Mekki”, lecz „drogę Medyny”, cechującą go do dziś.
– Sury Koranu wzywające do przemocy wobec niewiernych oraz do dżihadu pochodzą z czasów Medyny [w życiu proroka Mahometa – KAI], a sury bardziej tolerancyjne i bardziej mistyczne – z okresu Mekki – wyjaśniał ks. Boulad.
W jego ocenie, Rzym tego nie rozumie, a „chrześcijanie Wschodu znający islam od środka nie są pytani, lecz raczej marginalizowani”.
Zdaniem jezuity, Kościół katolicki w stosunku do islamu opiera się na analizach „ekspertów w Paryżu, Berlinie czy Ameryce uchodzących za wielkich islamoznawców, ale ich poglądy są czysto akademickie” i w ten sposób „wpadają w pułapkę dialogu chrześcijańsko-islamskiego, który można porównać z dialogiem głuchych”. Ks. Boulad uważa, że po 50 latach ten dialog „ciągle jest w punkcie wyjścia”, a wielkie zapowiedzi o reformach w islamie najczęściej nie mają konsekwencji.
Z goryczą skonstatował też, że z nim także nieczęsto prowadzono dialog. Biskupi francuscy i kanadyjscy zabronili mu wystąpień w swoich krajach. „Tak samo jak ja myślą masy umiarkowanych i inteligentnych muzułmanów”, powiedział w rozmowie z węgierskim pismem ks. Boulad i zwrócił uwagę, że liberalni wyznawcy islamu są „wierni pięknu swojej religii. Aby to chronić i obronić, chcą się wyzwolić od przytłaczającej ich dyktatury”.

