Podwójne standardy Komisji Europejskiej demaskuje sposób, w jaki Bruksela traktuje stare i nowe państwa członkowskie. Od nowych domaga się respektowania traktatów UE, „standardów i wartości unijnych”, „unijnej solidarności”, a u starych toleruje jawne i wieloletnie łamanie prawa unijnego.
Ofiarą takiej dwulicowości jest Polska. Komisja grozi nam sankcjami za sprzeciw wobec przymusowego przesiedlania imigrantów i za reformowanie wymiaru sprawiedliwości, co jest nazywane łamaniem zasad praworządności. Jutro wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans spotka się z członkami Komisji ds. Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego, aby debatować o sytuacji w naszym kraju.
Tymczasem Komisja Europejska nie działa tak zdecydowanie w sytuacjach, w których ma wręcz obowiązek ingerencji. Chodzi przede wszystkim o kwestie gospodarcze zapisane w unijnych traktatach. Janusz Wojciechowski, przedstawiciel Polski w Europejskim Trybunale Obrachunkowym (ETO), wskazuje w artykule dla „Naszego Dziennika”, że Bruksela toleruje od wielu lat łamanie dyscypliny budżetowej przez największe państwa UE: Niemcy, Francję i Włochy. Z kontroli ETO wynika, że w latach 2008-2015 w tych państwach znacznie wzrósł dług publiczny: w Niemczech z 65 do 71 proc. PKB, we Francji z 68 do 96 proc. PKB, a we Włoszech ze 102 do 133 proc. PKB. A powinien on zmaleć do minimum 60 proc. PKB, tak jak stanowi prawo unijne.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

