Izba Reprezentantów przegłosowała ustawę, która nakazuje zapewnienie ofiarom „nieudanej” aborcji opieki na takim samym poziomie, co innym noworodkom. Jak stwierdza przyjęty w piątek projekt, „gdy aborcja skutkuje żywym narodzeniem dziecka, jest ono osobą w świetle wszystkich praw Stanów Zjednoczonych i jest uprawnione do wszelkiej ochrony przewidzianej przez prawo”. Jeśli takie dziecko urodziło się poza szpitalem (np. w klinice aborcyjnej), powinno zostać natychmiast przetransportowane i przyjęte do szpitala jak każda osoba potrzebująca pomocy, której życie jest zagrożone.
– Na świecie rodzi się w wyniku aborcji 5 proc. żywych dzieci – mówi „Naszemu Dziennikowi” prof. Bogdan Chazan.
Ustawa precyzuje, że pracownicy służby zdrowia powinni zapewnić pomoc dzieciom, które przeżyły aborcję, z taką samą troską i starannością jak w przypadku każdego innego dziecka urodzonego na takim etapie życia prenatalnego. Oznacza to najczęściej umieszczenie w inkubatorze, zapewnienie odpowiedniego odżywiania i wspomaganie oddychania.
Zgodnie z projektem przyjętym w dniu, gdy w Waszyngtonie odbywał się wielki Marsz dla Życia, wszelkie naruszenia tych zasad powinny być zgłaszane stanowym lub federalnym organom wymiaru sprawiedliwości. Za zaniedbanie w opiece nad noworodkiem, który przeżył aborcję, grozić mają takie same kary jak za inne narażające życie naruszenia zasad praktyki medycznej, przy czym możliwa jest kara więzienia do pięciu lat. Celowe zabicie takiego dziecka będzie traktowane jak zabójstwo z premedytacją lub usiłowanie zabójstwa, a więc zagrożone jest wieloletnim więzieniem, w niektórych stanach nawet karą śmierci.
Projekt zgłoszony przez Marshę Blackburn, republikankę z Tennessee, przeszedł stosunkiem głosów 241 do 183. Członkowie Izby Reprezentantów podzielili się niemal dokładnie według barw partyjnych: republikanie głosowali za, a demokraci – przeciw. Jedynie szóstka demokratów wyłamała się i poparła projekt, w tym mający polskie korzenie Daniel Lipinski z Illinois.
Amerykańska ustawa nie precyzuje wieku dziecka, odnosi się zatem do wielu sytuacji, w których dotąd dochodziło do nadużyć. Grupa kongresmanów przez kilka miesięcy gromadziła świadectwa takich przypadków.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

