logo
logo

Zdjęcie: Burrows/ Licencja: CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

Fidesz wywalczy większość konstytucyjną?

Sobota, 7 kwietnia 2018 (12:15)

Już w niedzielę na Węgrzech obywatele zdecydują, jak bardzo ufają premierowi Viktorowi Orbánowi i jego partii.

Rządzący Fidesz idzie do wyborów nie po zwycięstwo, bo jest ono niemal pewne, ale po większość absolutną. Już cztery lata temu partia zdobyła 133 mandaty w liczącym 199 miejsc jednoizbowym parlamencie, ale w trakcie kadencji straciła dwójkę posłów i tym samym możliwość zmiany konstytucji. Wówczas do takiego wyniku wystarczyło niecałe 45 głosów. Obecnie sondaże dają Fideszowi od 41 do 53 proc. poparcia, przy czym ostatnie tygodnie odznaczają się raczej spadkiem popularności rządzącego ugrupowania.

Ostateczny rezultat jest trudny do przewidzenia ze względu na skomplikowaną ordynację wyborczą. Duże znaczenie będzie miała frekwencja, rozkład głosów i wyniki mniejszych partii, które mogą nie przekroczyć progu wyborczego (5 proc). Na Węgrzech obowiązuje system mieszany: 106 deputowanych wybiera się w jednomandatowych okręgach wyborczych, w których posłem zostaje kandydat z największą ilością głosów, natomiast pozostałych 93 wybiera się w systemie proporcjonalnym, dzieląc mandaty zgodnie z systemem d’Hondta preferującym duże ugrupowania, przy czym całe Węgry tworzą jeden okręg 93-mandatowy. Do wyborów w okręgach jednomandatowych zgłosiło się 1614 kandydatów.

Fidesz w wyborach startuje razem z koalicyjnym małym chadeckim stronnictwem KDNP. Z pewnością pozostaną przy władzy na trzecią kadencję, choć dużo zależy od stylu, w jakim do tego dojdzie. Premierowi sprzyjają dobre wyniki gospodarcze, pokonanie kryzysu finansowego i spłata zobowiązań wobec MFW. Węgrzy są jednak trochę zmęczeni długimi rządami tej samej ekipy, pojawiają się zarzuty o korupcję i nepotyzm (obejmujące też bliskich samego Orbána). Popularność rządowi przyniosła twarda polityka względem UE w czasie kryzysu migracyjnego. Orbán przeciwstawił się Brukseli i mimo ogromnej krytyki przeforsował pomysł budowy płotu na granicy z Serbią (i częściowo Chorwacją). To rozwiązanie okazało się skuteczne. Obecnie rząd jest w konflikcie z Georgem Sorosem, wpływowym amerykańskim spekulantem żydowskiego pochodzenia urodzonym na Węgrzech. Wpływy Sorosa były jednym z tematów kampanii wyborczej. Opozycja zarzucała Fideszowi osłabienie demokracji i doprowadzenie do międzynarodowej izolacji kraju, politycy rządzącego ugrupowania zapewniali, że tylko oni dbają o prawdziwy interes narodowy, podczas gdy ich oponenci realizują polecenia zagranicy (Sorosa).

Specyfiką Węgier jest wyraźne przechylenie sceny politycznej na prawo. Obecnie w parlamencie drugą siłą są socjaliści, ale po wyborach zapewne się to zmieni. Według sondaży 13-25 proc. otrzyma nacjonalistyczny Jobbik. Gra toczy się więc przede wszystkim o elektorat konserwatywno-narodowy. Fidesz usiłuje przyciągnąć zwolenników polityki bardziej radykalnie narodowej, zwłaszcza w kwestiach migracyjnych i praw mniejszości węgierskiej za granicą. Tymczasem Jobbik prezentuje się jako młoda, prawdziwie ideowa i patriotyczna alternatywa dla zdemoralizowanego latami rządzenia Fideszu.

Socjaliści (MSZP) idący do wyborów z niewielką partią Dialog muszą jako koalicja przekroczyć próg 10 proc. głosów. W poprzednich wyborach uzyskali (również w koalicji, ale z innymi ugrupowaniami) prawie dwa razy więcej głosów, obecnie sondaże dają im 12-19 proc. poparcia, więc nie można wykluczyć niespodzianki. Jeśli jakaś partia nie przekroczy progu, może liczyć tylko na zwycięstwo w okręgach jednomandatowych, ale małe ugrupowania mają w nich bardzo małe szanse.

Badania opinii przewidują, że w parlamencie znajdą się jeszcze dwie partie: LMP (Polityka może być inna) o programie liberalno-ekologicznym oraz Koalicja Demokratyczna (DK) założona przez byłego socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsány’ego, który opuścił macierzyste stronnictwo.

Kampania wyborcza zakończyła się wczoraj polskim akcentem. W Budapeszcie odsłonięto pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. W węgierskiej stolicy jest już pomnik katyński. W ceremonii odsłonięcia uczestniczył prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz premierzy Polski i Węgier. W swoim przemówieniu Kaczyński wyraźnie poparł Orbána. Jak stwierdził lider PiS, dzięki samotnej walce o prawo Węgrów do decydowania o swoim miejscu w Europie Orban wskazał właściwą drogę Unii. Niedzielne głosowanie, zdaniem lidera PiS, będzie miało także znaczenie dla przyszłości UE. Kaczyński wzywał Węgrów, by głosując na Orbana, wybrali wolność i Europę narodów.

Do udziału w wyborach jest uprawnionych jest 8,2 mln obywateli, dla których przygotowano 10 tys. lokali wyborczych czynnych w godz. 6.00-19.00. Głosować można też w 118 punktach za granicą. Prawo to ma w szczególności wielu Węgrów mieszkających na stałe w państwach ościennych (zwłaszcza na Słowacji, w Rumunii, Serbii i na Ukrainie).

Piotr Falkowski

Aktualizacja 7 maja 2018 (21:48)

NaszDziennik.pl