logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: https://www.facebook.com/groups/alfiesarmy/ -

Prześladowane dziecko

Czwartek, 26 kwietnia 2018 (19:08)

Rozmowa z ks. abp. Henrykiem Hoserem z Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych.

Księże Arcybiskupie, przywykliśmy do obrazu lekarza jako człowieka ratującego ludzkie życie. W jakim świetle służbę zdrowia stawia tocząca się w Wielkiej Brytanii walka o życie Alfiego Evansa?

– Postawa służby zdrowia i lekarzy opiekujących się Alfiem Evansem niestety nie jest już dziś zaskoczeniem. Mamy wiele przypadków oficjalnego i sankcjonowanego prawem dopuszczania w medycynie czynności letalnych, czyli powodujących śmierć. Medycyna ma zadanie ratowania życia, a często dziś tego już nie czyni.

W tym przypadku mamy do czynienia z błędnie używanym pojęciem uporczywej lub – jak mówią w języku klinicznym – „daremnej” terapii. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że po odłączeniu dziecka od aparatury podtrzymującej życie ono nadal oddycha i żyje autonomicznie.

Czy nie jest to dodatkowy argument za tym, że należy je ratować?

– Zdecydowanie tak. Biorąc pod uwagę, że jest to choroba niezdiagnozowana, w sposób szczególny pożądane jest jej pogłębione badanie, tak by zdobyć wiedzę na jej temat i nauczyć się ją leczyć. Ten chłopiec, zaledwie dwuletni, ma przed sobą długą perspektywę życia i nie można mu jej odbierać. Przy dzisiejszym postępie terapii genowej możemy mieć nadzieję, że niebawem możliwe stanie się leczenie tej nietypowej choroby.

Wygląda na to, że sąd, który decyduje o życiu Alfiego, przypisuje sobie zbyt wiele kompetencji.

– Postawa sądu jest wyjątkowo bulwersująca. Kolegium decydujące o losie chorego chłopca rości sobie pretensje do bycia panem życia i śmierci. To rodzice mają najlepszy kontakt z dzieckiem i oni znają je najlepiej. Zespół leczący powinien służyć im pomocą, a nie podejmować decyzje za nich.

Nadal otwarta jest oferta Papieża Franciszka, który wraz z rządem Włoch pragnie przetransportować chłopca do watykańskiego szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus. Samolot z grupą sanitarną trwa w gotowości. Brak zgody sądu brytyjskiego jest absurdalny w tej sytuacji. Jest to wyjątkowe okrucieństwo nie tylko samych procedur medycznych, ale i uwarunkowań prawnych obowiązujących w Wielkiej Brytanii.

Podeptano prawa rodzicielskie kochających i zatroskanych rodziców…

– W praktyce to wygląda tak, jakby sądownictwo odebrało prawa rodzicielskie. Szpital nie zapewnia leczenia i jednocześnie nie pozwala opuścić terenu kliniki. W tym objawia się rodzaj niewolnictwa, jakim prawo brytyjskie obdarowało swoich obywateli. Oni nie mogą nawet zmienić miejsca leczenia swojego syna, który przecież oficjalnie jest również obywatelem Włoch.

Można powiedzieć, że traktowany jest gorzej niż zwierzęta.

– Zwróciliśmy na to uwagę w przesłaniu biskupów Europy i Afryki na temat humanizacji zwierząt i animalizacji człowieka. Jest to nowy i jeszcze niezbyt wyraźnie dostrzegalny w powszechnym odbiorze nurt postmodernistycznej ideologii. Mamy tego przykłady w mediach, gdy mówi się o karach za zabicie agresywnego psa, a jednocześnie wydaje się wyroki śmierci na chore dzieci. Nie możemy się bezczynnie przyglądać, temu należy się przeciwstawiać.

Prześladowanie chrześcijaństwa?

– Sytuacja, w jakiej znalazł się Alfie Evans, jest przykładem traktowania, które obiektywnie można uznać za prześladowanie. Jest to więcej niż tylko występowanie przeciw chrześcijaństwu jako takiemu. Tu podważa się i zwalcza uniwersalną wartość Dekalogu, czyli pierwszego i podstawowego kodeksu praw i obowiązków człowieka, który jest fundamentem naszej cywilizacji.

Dekalog jest kodyfikacją prawa naturalnego. Dziś systematycznie łamie się piąte przykazanie i traktuje się to jako zachowanie godziwe. Nie ma wątpliwości, że występuje tu podłoże ideologiczne skrajnie subiektywnego hedonizmu postmodernistycznego klasyfikującego wartość życia ludzkiego według jego „jakości” biologicznej. Musimy pamiętać, że człowiek nie jest kreatorem samego siebie i nie może decydować o końcu swojego życia, kierując się swoimi wymysłami.

Dziękuję za rozmowę.

Krzysztof Gajkowski

Nasz Dziennik