logo
logo

Zdjęcie: https://www.facebook.com/groups/alfiesarmy/ / -

Zmarł Alfie Evans

Sobota, 28 kwietnia 2018 (09:09)

Chłopiec został w poniedziałek odłączony od respiratora. Według relacji ojca, był w dość dobrym stanie, jednak było widać, że słabnie, bo angielscy lekarze zdecydowali podawać dziecku minimalne ilości wody i pokarmu.

Dwuletni Alfie Evans, który cierpiał na niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, zmarł w sobotę nad ranem o godz. 3.30 czasu polskiego w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu.

Rodzice dziecka przed sądami toczyli z lekarzami batalię o życie syna. Angielscy medycy nie potrafili zdiagnozować choroby i tym samym nie potrafili zaproponować leczenia. Nie zgadzali się jednak na przewiezienie dziecka do zagranicznego szpitala. Pomoc w leczeniu niespełna dwuletniego chłopca oferowali m.in. Włosi. Jednak lekarze z  Alder Hey twierdzili, że mózg chłopca jest tak dalece uszkodzony, że nie ma żadnych szans na poprawę jego stanu zdrowia, a śmierć jest nieunikniona. W angielskim systemie prawnym to lekarze decydują o leczeniu dziecka, a nie rodzice.

Ojciec chłopca Tom Evans rozważał nawet wystąpienie z prywatnym oskarżeniem przeciwko lekarzom o zmowę w celu zamordowania syna. Jak powiedział, w jego ocenie stan syna „nie jest cudem” – lekarze twierdzili na początku, że dziecko umrze w kilka minut po odłączeniu od respiratora – ale skutkiem błędnej diagnozy. Z kolei matka Alfiego, Kate, usiłowała przed sądem przekonać lekarzy, by dziecko otrzymywało przynajmniej właściwy pokarm (w postaci kroplówki) i było wystarczająco nawadniane. Niestety zarówno lekarze, jak i sędziowie byli głusi na te prośby. 

RP

Aktualizacja 28 kwietnia 2018 (10:53)

NaszDziennik.pl