To plany Amerykańskiej Rady Ginekologii i Położnictwa, która przygotowała program kształcenia w kierunku certyfikacji do nowej podspecjalizacji o nazwie „kompleksowe planowanie rodziny”. Złożono już wniosek o zatwierdzenie jej przez Amerykańską Radę Specjalizacji Medycznych w Chicago.
Na program składa się wiedza o antykoncepcji, prowadzeniu ciąż, powikłaniach, poronieniach, a także technikach aborcyjnych. Wszystkiego o tzw. ciążach wysokiego ryzyka lekarz w USA może się też dowiedzieć, zdobywając certyfikat z perinatologii i embriologii. Jedyna nowość to wymóg praktyki wykonywania tzw. późnych aborcji, czyli w drugim i trzecim trymestrze ciąży.
Późna aborcja poza wyjątkowo oczywistą niedopuszczalnością moralną technicznie też nie stanowi niczego nowego dla mających praktykę kliniczną ginekologów. – Jeśli chodzi o stronę medyczną, to lekarze ginekolodzy są szkoleni we wszystkich procedurach dotyczących powikłań ciąży zaawansowanej i postępowania w przypadkach obumarcia dziecka – tłumaczy ginekolog prof. Bogdan Chazan. W takich sytuacjach wykonuje się procedurę identyczną do tej, którą aborcjoniści stosują przy dziecku żywym.
Zmuszanie do udziału w tym procederze oznacza oczywiście łamanie sumień młodych amerykańskich lekarzy, z których coraz więcej ma poglądy pro-life i odmawia wykonywania aborcji w ogóle.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

