logo
logo

OBRONA ŻYCIA

Zdjęcie: / -

Nieugięta Mary

Sobota, 14 lipca 2018 (03:42)

Mary Wagner ponownie została skazana i uwięziona. Sąd w Toronto wydał bulwersujący wyrok 7,5 miesiąca więzienia dla niezłomnej kanadyjskiej obrończyni życia.

 

– Wyrok na Mary Wagner to skandal – komentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jacek Kotula z Fundacji PRO – Prawo do Życia. – Jak można skazywać na więzienie osobę broniącą życia? Ona siebie poświęca w obronie nienarodzonych. Widzimy tu upadek moralny społeczeństwa kanadyjskiego, w którym taka sytuacja jest możliwa. Dla nas jest to przestroga, by dziś już zadbać o przyszłość, byśmy byli wolni od takich sytuacji – zauważa.

Sędzia Neil Kozloff z Ontario skazał Mary Wagner za złamanie zakazu zbliżania się do tzw. klinik aborcyjnych oraz za zakłócanie ich działalności. W uzasadnieniu stwierdził, że to 14. przypadek złamania prawa przez Mary Wagner w ciągu 18 lat. Z tego powodu oskarżona została określona „seryjnym przestępcą”. W procesie widać ideologiczną, a nie prawną podstawę wydanego wyroku. – Warto zauważyć, że obrońca Mary wskazywał na nieprawidłowe funkcjonowanie kliniki, w której ją aresztowano – mówi Jacek Kotula. – Firma dokonująca aborcji bezprawnie pobierała opłaty od kobiet. To jednak okazało się bez znaczenia wobec poważniejszego „przestępstwa” Mary, jakim było wręczanie róż, promocja literatury pro-life i prowadzone rozmowy – podkreśla.

Wbrew zakazowi sądu 8 grudnia 2017 roku Mary weszła na teren placówki aborcyjnej w Toronto. Wezwana została policja. Mary została oskarżona o uniemożliwianie prowadzenia „legalnej działalności” oraz straty, jakie wywołało półgodzinne przebywanie na terenie placówki i rozmawianie z „klientkami” i personelem. Zarzut, choć absurdalny, okazał się na tyle istotny, że przysłonił wartość ludzkiego życia, którego broniła Kanadyjka.

– Stosuję się do prawa, ale jeżeli prawo jest niesprawiedliwe, to my jako obywatele mamy obowiązek tego prawa nie przestrzegać i je łamać – mówiła oskarżona. – Czuję się zobowiązana pójść do centrum aborcyjnego, aby chronić nienarodzone dzieci, aby zrobić, co w mojej mocy, by dotrzeć do serc ich matek – oświadczyła Mary.

Wagner nie przyznała się do winy i twierdzi, że nie naruszyła warunków zawieszenia poprzedniego wyroku. Ponieważ spędziła już trzy miesiące w więzieniu w oczekiwaniu na proces, dlatego spędzi „tylko” 60 dni w celi. Po usłyszeniu wyroku Wagner zdjęła Cudowny Medalik i szkaplerz, oddała je przyjacielowi, po czym z rękami w kajdankach została wyprowadzona z sali sądowej.

– Módlmy się dalej za Mary Wagner – mówi Jacek Kotula. – Ona się nie ugnie i wytrwale bronić będzie życia. W tej postawie musimy trwać i my – zachęca.

Krzysztof Gajkowski

Nasz Dziennik