logo
logo

Społeczeństwo

Zdjęcie: Bigstock/ -

Rozprawa z konwencją

Wtorek, 31 lipca 2018 (03:00)

Bułgaria pokazała, jak zablokować genderową konwencję stambulską.

Sąd Konstytucyjny Bułgarii uznał budzącą ogromne protesty społeczne konwencję o przeciwdziałaniu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej za niezgodną z konstytucją. Wyrok zapadł większością głosów osiem do czterech. Najwyższy organ sądowy Bułgarii uznał, że nie ma podstaw, by do krajowego porządku prawnego wprowadzać pojęcia zaczerpnięte z ideologii gender, która jest jedynie przedmiotem zagorzałej debaty, a nie prawdą naukową. Koncept „płci społecznej” raczej wzbudza opór w bułgarskim społeczeństwie niż aprobatę.

Sędziowie zauważają, że zastąpienie „biologicznie zdeterminowanego podziału płci na męską i żeńską” może zachwiać całym porządkiem prawnym. Istotne jest także spostrzeżenie, iż rozmycie pojęcia płci i co za tym idzie – niemożność odróżnienia kobiety od mężczyzny, stawia pod znakiem zapytania samą walkę z przemocą wobec kobiet. Konwencja jest więc wewnętrznie sprzeczna.

Przykład Bułgarii ma znaczenie także dla innych państw, m.in. dla Polski. – Fakt, że nie jesteśmy sami, dużo znaczy, choć trzeba się liczyć z oskarżeniami o sprzyjanie „przemocowcom” i Putinowi. Feminizm bazujący na ideologii rodzaju (gender) jest obecnie najbardziej promowaną doktryną polityczną. Przestał być radykalizmem i wkroczył na salony. Dlatego oddziaływanie tego nurtu na polityków jest niezwykle silne. Trzeba się liczyć z ogromnym oporem polityków względem postulatu wypowiedzenia konwencji, co wyraźnie obserwujemy w Polsce – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prawnik prof. Aleksander Stępkowski. 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik