logo
logo

Zdjęcie: Pascal Rossignol/ Reuters

„Żółte kamizelki” zablokowały podwyżkę

Wtorek, 4 grudnia 2018 (23:00)

Rząd zawiesza na 6 miesięcy planowaną podwyżkę akcyzy na paliwo.

Francuski premier Edouard Philippe ogłosił, że w związku z masowymi protestami rząd zawiesza na sześć miesięcy planowaną od 1 stycznia podwyżkę akcyzy na paliwo. Ponadto zapewnił, że w czasie zimy nie będzie wzrostu cen gazu ani energii elektrycznej.

– Wytyczenie kierunku (polityki) i trzymanie się go jest koniecznością w rządzeniu Francją, ale żaden podatek nie zasługuje na to, by narażać jedność narodu – powiedział premier w telewizyjnym przemówieniu, w którym przedstawił planowane przez rząd kroki.

– Trzeba być głuchym lub ślepym, by nie usłyszeć lub nie zobaczyć gniewu Francuzów – dodał Philippe, odnosząc się do trwających od 17 listopada w całym kraju protestów ruchu „żółtych kamizelek”.

Jednocześnie Philippe poinformował, że zapowiadane wcześniej przez prezydenta Emmanuela Macrona w związku z kryzysem „żółtych kamizelek” konsultacje terenowe w sprawie transformacji energetycznej kraju będą trwały od 15 grudnia do 1 marca. Zdaniem premiera, „te decyzje, natychmiastowe, powinny przynieść złagodzenie (sytuacji) i spokój w kraju”.

Dodał, że jest gotowy, by ulepszyć zaproponowane przez władze środki łagodzące skutki forsowanej przez rząd polityki prośrodowiskowej. – Rząd złożył propozycje. Może są one niewystarczające lub nieadekwatne. Rozwiązania muszą być inne w dużych miastach, a inne na wsiach. Rozmawiajmy o tym, poprawmy je. Uzupełnijmy je. Jestem gotów – zapewniał Philippe, przemawiając ze swojej siedziby, pałacu Matignon.

– Francuzi, którzy założyli żółte kamizelki, chcą, by podatki były niższe, a z pracy udało się utrzymać. My także tego chcemy. Jeśli nie udało mi się tego wytłumaczyć, jeśli rządząca większość nie zdołała przekonać Francuzów, coś musi się zmienić – mówił premier.

Sześciomiesięczne moratorium na podwyżkę akcyzy ma służyć wypracowaniu rozwiązań, które mają pomóc biedniejszym w przystosowaniu się do planowanych zmian. Wcześniej rząd proponował pomoc finansową dla najbiedniejszych kierowców, m.in. poprzez zwiększenie premii przyznawanej kierowcom o niskich dochodach, którzy stare samochody wymienią na nowsze, mniej zanieczyszczające środowisko. Agencja Reutera pisze, że niektórzy urzędnicy wspominali m.in. o ewentualnej podwyżce płacy minimalnej.

Zdaniem obserwatorów, trwające od ponad trzech tygodni we Francji protesty „żółtych kamizelek” symbolizują rozziew między rządzącą we Francji elitą a ludźmi głównie na wsi, w których najbardziej uderza wzrost kosztów utrzymania.

Agencja Reutera zauważa, że wtorkowe decyzje są pierwszą w ciągu 18 miesięcy rządów Macrona ewidentną zmianą planów. Philippe we wtorek jednocześnie ostrzegł obywateli, że nie mogą oczekiwać lepszej jakości usług publicznych i jednocześnie płacenia niższych podatków. Dodał, że na kompromis powinny pójść obie strony.

We Francji trwają zapoczątkowane 17 listopada protesty oddolnego ruchu „żółtych kamizelek”, który sprzeciwia się m.in. podwyżkom akcyzy na paliwa i wzrastającym kosztom utrzymania. Dochodzi m.in. do blokad dróg czy składów paliwa.

W sobotę manifestacje w stolicy Francji przerodziły się w akty przemocy i wandalizmu. Mer Paryża Anne Hidalgo w telewizji France 3 mówiła w poniedziałek, że szkody spowodowane przez sobotnie rozruchy szacowane są na 3-4 miliony euro. Ekonomiści ostrzegają, że protesty „żółtych kamizelek” mogą kosztować francuską gospodarkę nawet miliardy euro. 

RP, PAP

NaszDziennik.pl