logo
logo

prawo

Zdjęcie: / Reuters

Ile państwa w rodzinie?

Środa, 5 grudnia 2018 (02:51)

Nowa ustawa o ochronie praw dziecka weszła w życie 1 lipca. Od tego czasu gwałtownie wzrosła liczba dzieci odbieranych rodzinom. Litwini są zbulwersowani, coraz częściej protestują, a cała sprawa może zachwiać sceną polityczną.

 

Kiedy latem przedstawiano założenia nowelizacji opinii publicznej, mówiło się, że trzeba odchodzić od tradycyjnych domów dziecka na rzecz rodzin zastępczych lub rodzinnych domów dziecka. Mniej nagłaśniane były inne zapisy, zwłaszcza zaczerpnięte z norweskich rozwiązań tzw. standardy opieki nad dziećmi. Przenoszą one niesłychanie kontrowersyjny skandynawski model społeczny na grunt raczej tradycyjnego społeczeństwa litewskiego.

Po kilku miesiącach okazało się, że to, co robią państwowe służby, poraża bezdusznością i skalą. Pojawiły się drastyczne sceny odbierania dzieci przez urzędników przy pomocy policji. Pokazywane są płacz, krzyki i bezradność.

Przed Sejmem w Wilnie protestowało niedawno kilkaset osób. Na ich czele stanął młody parlamentarzysta, poseł rządzącego LVŻS Mindaugas Puidokas.

– W Sejmie zajmowałem się zupełnie innymi kwestiami. Ale w moim okręgu wyborczym, w Kownie, doszło do skandalu. Zabrano dwoje dzieci w wieku dwa i trzy lata, a ich matkę aresztowano z powodu donosu, iż miała dać klapsa. Zainteresowałem się tym. Jako poseł zacząłem rozmawiać z sąsiadami – okazało się, że ta rodzina ma bardzo dobrą opinię. Na policji w aktach nie ma nic. W administracji i służbach socjalnych tak samo. Żadnej przemocy, alkoholu – opowiada „Naszemu Dziennikowi” Puidokas. – To jest uboga rodzina, ale bez poważnych problemów. Co więcej, ojciec w ogóle nie został o nic oskarżony, a przecież to są i jego dzieci. Zupełne szaleństwo. Jest więcej przykładów, gdy dzieci zabiera się z rodzin bez znaczących powodów albo stosuje się środki rażąco nieproporcjonalne – dodaje.

Ta rodzina po protestach i pomocy parlamentarzysty odzyskała dzieci, ale skala problemu rośnie i niepokoi. Od wejścia w życie „norweskiej” ustawy odebrano rodzicom ok. 2 tys. dzieci. To ogromna liczba w niespełna trzymilionowym kraju.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik