Oprócz Polski paktu mają nie podpisać inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej: Bułgaria, Chorwacja, Węgry, Czechy. Na Słowacji po sprzeciwie parlamentu i rządu wobec paktu podał się do dymisji szef MSZ Miroslav Lajczak, który mocno zaangażował się w forsowanie tego dokumentu. Jednak swoją dymisję wycofał.
Również część państw starej UE ma wątpliwości w tym zakresie. Sprzeciw wobec paktu wyraziły już Austria i Włochy, w których w ostatnim czasie do władzy doszły ugrupowania krytyczne wobec polityki przyjmowania na swoim terytorium dowolnych osób ubiegających się o prawo pobytu. Duże prawdopodobieństwo sprzeciwu istnieje w przypadku Belgii. Wprawdzie premier tego kraju Charles Michel popiera przyjęcie dokumentu, jednak konserwatywna partia N-VA, która weszła do rządu, jest już przeciw.
Komisja Europejska nalega, aby wszystkie kraje UE podpisały dokument. – Nie rozumiem sprzeciwu wobec paktu migracyjnego ONZ, gdyż nie jest to dokument prawnie wiążący i nikogo do niczego nie przymusza. Usilnie proszę wszystkie unijne kraje, których to dotyczy, by w najbliższych dniach jeszcze raz przemyślały swój sprzeciw wobec paktu migracyjnego i mimo wszystko zgodziły się na niego. Byłoby to bardzo ważne – stwierdził komisarz ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa Dimitris Avramopoulos w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Die Welt”.
– Jeżeli podpisanie paktu nie ma żadnych skutków prawnych, to nie widzę sensu w podpisywaniu takiego dokumentu. Polska nie potrzebuje kolejnych pustych aktów, a potrzebuje jasnej polityki imigracyjnej, która powstrzyma niekontrolowany przypływ mas ludności do Polski np. z Indii, Bangladeszu czy Nepalu – mówi Jakub Kulesza, poseł koła Wolność i Skuteczni, w kontekście wypowiedzi komisarza Avramopoulosa o niewiążącym charakterze dokumentu.
Avramopoulis cytowany przez PAP uznał, iż celem dokumentu nie jest zwiększenie liczby imigrantów, którzy przybywają do Europy, ale zredukowanie przemytu ludzi. W tym kontekście należy jednak zwrócić uwagę na punkt 16, podpunkt 5 dokumentu, który przewiduje zasadę zwiększenia dostępności i elastyczności ścieżek regularnej migracji. Rodzi się w tym kontekście pytanie, czy zapis ten nie mógłby być wykorzystywany jako argument za zwiększeniem imigracji ekonomicznej do Europy również osób z tych krajów, gdzie prawa człowieka są przestrzegane. Mogłoby to przyczynić się do powstania społeczeństw wielokulturowych w tych krajach, gdzie one jeszcze nie występują, np. państwach środkowoeuropejskich.
– Polska powinna opierać się ideologii migracjonizmu. Natomiast pomimo oficjalnych zaprzeczeń imigracji mamy ze strony władz Polski politykę faktycznie promującą imigrację, i to nie tylko z Ukrainy czy Białorusi, czyli państw, które są kulturowo bliskie – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Marian Piłka, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej. – Odmowa podpisania tego dokumentu to tylko propagandowy frazes, za którym nie kryje się rzeczywista polityka. Działania PiS polegają na braku formalnego wyrażenia zgody, a de facto na realizowaniu takiej polityki – dodaje nasz rozmówca. Polityk uważa, że Polska powinna prowadzić politykę wyraźnego wzrostu płac, a imigracja zasadniczo temu przeciwdziała.
Porozumienie GCM (ang. Global Compact for Safe, Orderly and Regular Migration) to pierwszy dokument wypracowany przez ONZ, który ma całościowo regulować międzynarodowe przepływy osób. Nie ma posiadać charakteru wiążącego.

