logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Zamach w Strasburgu

Środa, 12 grudnia 2018 (12:16)

Przez całą noc setki policjantów i żołnierzy poszukiwały mężczyzny, który na krótko przed godz. 20.00 we wtorek zabił w pobliżu jarmarku bożonarodzeniowego w centrum Strasburga, na wschodzie Francji, trzy osoby i ranił 12. Sześć z nich wciąż walczy o życie.

 

Sprawca strzelaniny, która – jak podejrzewają śledczy – miała podłoże terrorystyczne, wciąż jest poszukiwany. Na ulicach stolicy Alzacji pojawiły się dziesiątki wozów policyjnych. Nad dachami domów krążyły dwa śmigłowce.

W środę jarmark pozostanie zamknięty. Odwołano wszystkie imprezy publiczne. Władze ostatecznie zdecydowały, że szkoły będą otwarte, pozostawiając jednak rodzicom możliwość pozostawienia dzieci w domu.

Jak informowały francuskie media, powołując się na informacje MSW, morderca to znany z działalności przestępczej 29-letni mężczyzna urodzony w Strasburgu. Gdy odsiadywał karę za przestępstwa kryminalne, próbował nakłaniać współwięźniów do przejścia na radykalny islam.

Do godz. 7.00 rano zamachowca nie udało się schwytać. W nocy ogłoszono podwyższenie w całym kraju poziom alertu antyterrorystycznego.

Sprawca strzelał w trzech miejscach Strasburga, przemieszczając się pieszo; dwa razy natknął się na żołnierzy patrolujących ulice w ramach operacji „Sentinelle” (Wartownik), która trwa od paryskich zamachów z listopada 2015 roku. Według reporterek BFMTV, żołnierze otworzyli ogień i zranili sprawcę. Udało mu się jednak uciec – odjechał taksówką. Powołując się na zeznania kierowcy, radio France Info podało, że terrorysta był ranny.

Do strzelaniny doszło w historycznym centrum Strasburga, na obrzeżach zamykającego się właśnie na noc jarmarku bożonarodzeniowego, najsłynniejszego takiego targu we Francji. Liczni turyści i miejscowi opowiadali w radiu i telewizji, że gdy usłyszeli strzały, najpierw myśleli, że to sztuczne ognie, a następnie zaczęli uciekać w panice.

Wielu ludzi schroniło się w restauracjach, hotelach czy sklepach, gdzie następnie, na polecenie policji, pozostać musieli do godz. 1.00 w nocy. Do godz. 2.00 w nocy pozostali w Parlamencie Europejskim eurodeputowani.

– Jak to możliwe, że jeden islamski bandyta może sparaliżować wielkie miasto? – pytał w nocy z wtorku na środę jeden z mieszkańców Strasburga, wychodząc z restauracyjnej piwnicy, w której wraz z innymi schował się po zamachu.

Jarmark bożonarodzeniowy w Strasburgu już w 2000 roku był celem udaremnionego zamachu, przygotowanego przez Al-Kaidę. Według komentatorów, religijny, antychrześcijański wymiar takich przestępstw jest niewątpliwy – stolica Alzacji słynie z bożonarodzeniowego jarmarku.

Przedstawiciele władz państwowych i samorządowych mówią o spokoju i solidarności mieszkańców. Zwracają uwagę na symboliczny wymiar Strasburga – w którym mieści się siedziba Parlamentu Europejskiego – miasta ilustrującego, jak twierdzą, „pojednanie narodów”.

Przewodniczący rady regionu Grand Est (Alzacja – Szampania – Ardeny – Lotaryngia) Jean Rottner powiedział dziennikarzom: „Wszyscy jesteśmy dziś strasburczykami i cała Francja jest alzacka”.

Wysoko ocenił postawę mieszkańców miasta, którzy „wzajemnie się wspomagali”. Apelował o „spokój i rozsądek”, ostrzegł przed „szerzeniem pogłosek”. Przyznał następnie, że „stuprocentowa ochrona nie istnieje” i wszelkie zabezpieczenia świata nie pomogą, gdy do akcji wkracza „zdecydowany terrorysta”. 

RP, PAP

NaszDziennik.pl