logo
logo

Zdjęcie: Leah Millis/ Reuters

Mattis odchodzi

Piątek, 21 grudnia 2018 (23:44)

James Mattis odchodzi ze stanowiska szefa Pentagonu.

Emerytowany generał piechoty morskiej, weteran wojen w Iraku i Afganistanie należał do najbardziej szanowanych członków gabinetu Donalda Trumpa. Uchodził za ostoję rozsądku i przewidywalności w obecnej administracji. Był też postrzegany jako gwarant tego, że Trump nie posunie się zbyt daleko w porozumieniach z Rosją.

Mattis odejdzie definitywnie z końcem lutego. Do tego czasu prezydent musi znaleźć nowego sekretarza obrony i uzyskać jego zatwierdzenie w Senacie. Wprawdzie Republikanie mają w nim większość, ale nie muszą zgodzić się na jakiegokolwiek kandydata. Można spodziewać się, że senatorowie zaakceptują jedyne osobę o profilu i poglądach zbliżonych do Mattisa.

Swoją rezygnację generał przedstawił w czwartek w upublicznionym liście do prezydenta. Stwierdził w nim, że Trump powinien mieć szansę mianować osobę o bliższych sobie poglądach. Dodał też, że nie odpowiada mu to, jak prezydent traktuje sojuszników USA, a także jego wybuchowy temperament. Powszechnie wiadomo, że Mattis był od miesięcy marginalizowany, prezydent nie konsultował z nim podejmowanych decyzji, a wręcz wyraźnie się od niego odcinał.

Zapewne bezpośrednią przyczyną niespodziewanej dymisji była środowa decyzja Trumpa o natychmiastowym wycofaniu wojsk z Syrii wbrew opinii Pentagonu i innych doradców wojskowych. USA zamierzają wycofać wkrótce połowę spośród 14 tys. żołnierzy stacjonujących w Afganistanie.

Piotr Falkowski

NaszDziennik.pl