logo
logo

Irlandia

Minister zdrowia Simon Harris usiłuje kształtować zupełnie nowy obraz aborcji Zdjęcie: / Reuters

Samozagłada na życzenie

Piątek, 8 lutego 2019 (03:36)

Irlandia mierzy się z prawdziwym obliczem aborcyjnego dramatu. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, niż była przedstawiana.

 

Po ponad miesiącu od wejścia w życie przepisów legalizujących zabijanie nienarodzonych okazało się, że moralny i polityczny konflikt dopiero narasta, a aborcyjni wojownicy, choć przeforsowali jeden z najbardziej permisywnych modeli ustawodawstwa, wciąż nie są usatysfakcjonowani. Nie podoba im się m.in. klauzula sumienia lekarzy, protesty obrońców życia przed szpitalami, próbują także podważyć ograniczenie aborcji do 12. tygodnia ciąży.

Nie wiadomo, ile irlandzkich dzieci już zginęło na podstawie nowego ustawodawstwa. Niektóre szpitale przyznają jednak, że aborcje przeprowadzają. Ministerstwo zdrowia i irlandzki odpowiednik NFZ mają podać pierwsze statystyki najwcześniej w drugim kwartale.

Tymczasem resort dosłownie staje na głowie, by aborcja była jak najszerzej dostępna. Minister Simon Harris jest zdeklarowanym zwolennikiem legalnej i powszechnie przeprowadzanej aborcji. Wprawdzie zniesienie konstytucyjnej ochrony życia, a w konsekwencji zmiany w prawie aborcyjnym wprowadzono w wyniku referendum, jednak widać, że Irlandczycy nie są przygotowani na tak radykalne przekształcenie moralnego oblicza swojego państwa.

Ministerstwo usiłuje kształtować zupełnie nowy obraz aborcji, dotąd konsekwentnie przedstawianej jako patologia i przestępstwo. Dziś procedury aborcyjne nazywa się „usługami”, mowa jest o „opiece aborcyjnej” i „ciąży kryzysowej”. Ta nowomowa została narzucona lekarzom, gdyż występuje w oficjalnych drukach skierowań, sprawozdań itp.

Protesty przy szpitalach

Lekarze dopuszczający się tego procederu usiłują manipulować ustawową granicą aborcji „na życzenie” wynoszącą 12 tygodni. Postulują wydłużenie obowiązującego limitu i zniesienie wymaganego okresu na zastanowienie, czyli trzech dni między zgłoszeniem się na aborcję a jej wykonaniem.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik