„Należę do osób, które uważają NATO za istotne, ale nie sądzę, by bezpieczeństwo wojskowe Węgier można było oprzeć na NATO. Musimy być zdolni także do odpierania ataków własnymi siłami” – oświadczył Orbán, zdając relację ze swych rozmów z sekretarzem stanu USA Mikiem Pompeo.
Orbán oznajmił, że jego poniedziałkowe rozmowy z Pompeo koncentrowały się na kwestiach politycznych, m.in. była mowa o ewentualności zakupu amerykańskiej broni.
„Każdy kraj musi być w stanie obronić strategiczne punkty na swoim terytorium i odeprzeć zagrożenia militarne z powietrza. Na Węgrzech ten potencjał jest przestarzały” – powiedział Orbán.
Sprecyzował, że Węgry nie są jeszcze na etapie rozmów o zakupie konkretnego sprzętu, „była tylko mowa, że potrzebujemy systemu obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu”.
Jak podkreślił, wzbogacenie się Węgier o taką broń wpisuje się w wieloletni proces rozwoju sił zbrojnych, w wyniku którego „Węgry będą miały znaczny wojskowy potencjał uderzeniowy i będą w stanie o własnych siłach obronić się przed atakiem z dowolnego kierunku”.
Pytany, jak długo jego zdaniem potrwa zainteresowanie Stanów Zjednoczonych Europą Środkową, odparł: „Jeśli szukamy możliwości współpracy wykraczającej poza ramy NATO, zawsze musimy pamiętać, że w amerykańskiej polityce zagranicznej nie ma trwałego elementu politycznego, jeśli patrzeć na Europę Środkową”.
Orbán dodał, że z Pompeo rozmawiał też o nowym dwustronnym porozumieniu obronnym, które ma zastąpić tekst z 1997 roku, i że do jego ratyfikacji nie będzie potrzebne wprowadzanie poprawek do konstytucji. „Od dawna rozmawiamy o tym porozumieniu i wreszcie porozumieliśmy się co do wszystkich ważnych punktów. Istotne kwestie techniczne rozwiązaliśmy tak, że węgierska suwerenność pozostanie nietknięta” – powiedział.
Węgierski premier wyraził przy tym pogląd, że dobra polityka wobec Rosji powinna się opierać na dwóch filarach.
„Pierwszym jest to, by Europejczycy także bez siły wojskowej Stanów Zjednoczonych byli w stanie zapewnić bezpieczeństwo militarne kontynentu wobec Rosji” – ocenił, dodając, że dlatego Węgry są zwolennikiem europejskich sił zbrojnych.
Drugi filar powinny zaś jego zdaniem stanowić „jak najżywsze kontakty gospodarcze z Rosją”. Podkreślił, że Rosja jest liczącym prawie 150 mln mieszkańców krajem o ogromnych źródłach energii i wielkich potrzebach technologicznych. „Nie ma sensownego wyjaśnienia tego, że […] zamiast czerpać wzajemne korzyści ze współpracy gospodarczej, odcinamy się od Rosji sankcjami” – ocenił.
Odnosząc się do ewentualności eksploatacji rumuńskich złóż gazu na Morzu Czarnym przez amerykański koncern Exxon, Orbán powiedział, że zdaniem strony amerykańskiej, „trudno będzie z zyskiem eksploatować to złoże na takich warunkach, jakie stworzyła Rumunia ostatnimi nowelizacjami ustaw”.
„To zła wiadomość także dla Węgier, bo w naszym interesie leży, by Rumunia mogła jak najpomyślniej wydobywać jak najwięcej gazu i by w ten sposób otworzyła się dla Węgier szansa dostępu do jedynego gazu niepochodzącego ze źródeł rosyjskich” – zauważył.
Odnosząc się do ostrzeżeń Pompeo, by nie ulegać chińskim wpływom, Orbán zaznaczył, że na Węgry przypada zaledwie 1,2 proc. wymiany handlowej UE z Chinami, czego nie można nazwać pozycją dominującą.
Dodał, że na Węgrzech działa 16 dużych chińskich inwestycji, z czego 11 powstało w taki sposób, że Chińczycy kupili od poprzednich właścicieli m.in. amerykańskie i niemieckie firmy.
„Celem Węgier jest to, by istotne potęgi gospodarcze świata były zainteresowane gospodarczym sukcesem naszej ojczyzny, a my w tym celu oczekujemy inwestorów między innymi z Chin” – zaznaczył.

