logo
logo

Zdjęcie: Cathédrale Notre Dame/ Internet

Smutny znak czasu

Czwartek, 25 kwietnia 2019 (23:17)

Pożar katedry Notre Dame w stolicy Francji był wstrząsem dla całego świata, zwłaszcza dla świata chrześcijańskiego.

Paryska katedra dla katolików to coś więcej niż tylko perła architektury. Dlatego też i pożar zabytkowej świątyni odczytywany jest przez ludzi wiary jako wymowny znak czasu. Właśnie tamtego wieczora (15 kwietnia br.) otrzymałem SMS-a od osoby emocjonalnie związanej z Francją, która studiowała tam filologię romańską. Poruszona pożarem napisała: „Katedra Notre Dame płonie, a popiół spada na głowy Francuzów. Mają dziś środę popielcową”. W odpowiedzi napisałem: „Smutny znak czasu z jakże trafną interpretacją”. Z przekazów medialnych dowiedzieliśmy się, że nie lada odwagą wykazał się kapelan paryskiej straży pożarnej ks. Jean-Marc Fournier, któremu udało się uratować Najświętszy Sakrament i bardzo cenną relikwię – cierniową koronę Pana Jezusa. Nie mniejszą odwagą wiary i świadectwem zarazem wykazała się „mała wielka” grupa paryskich katolików, którzy w religijnej procesji przyszli w okolice płonącego kościoła, uklęknęli na ulicy i modlili się na różańcu. W laickiej Francji taka manifestacja wiary jest zabroniona przez prawo. W przestrzeni publicznej nie ma tam również miejsca dla krzyża, dlatego paryscy pielgrzymi nieśli na czele kolumny procesyjny sztandar.  Widok pokutnej procesji i obraz modlącej się – by użyć biblijnego porównania – „Reszty Paryża” (por. Iz 10,20) zawierały w sobie bardzo mocne wołanie jakby wzięte od proroka Joela, że w obliczu tej tragedii należy rozdzierać raczej serca, a nie szaty (por. Jl 2,12). Zanim bowiem opustoszały kościoły we Francji czy w innych krajach bogatego Zachodu, wpierw opustoszały ludzkie serca z chrześcijańskich wartości.

Owszem, władze Francji zapewniły, że „Nasza Pani” zostanie odbudowana w ciągu najbliższych pięciu lat. Z pewnością znajdą się fundusze na jej gruntowną renowację, bo ogłoszono już zbiórkę środków finansowych w wielu krajach, także i w Polsce. Jednak uzasadniony niepokój budzą dochodzące sygnały, że katedra może być odbudowana bardziej w formule multikulti niż jako świątynia katolicka. Już ponoć napływają pierwsze projekty inspirowane przesłankami politycznej poprawności i agresywnej świeckości, a w sześcioosobowej radzie decydującej o kształcie odbudowy świątyni zasiada tylko jedna osoba z ramienia władz kościelnych. Jeśli do tego dodać jeszcze fakt, że w trakcie krwawej antychrześcijańskiej rewolucji francuskiej (1789-1799) katedra doświadczyła już profanacji przez obrazoburczy akt przemianowania jej na „Świątynię Rozumu”, to rzeczywiście katolickość Notre Dame stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Z tym większą mocą należy raz jeszcze przywołać odważne świadectwo wiary paryskich katolików. Jest ono bowiem cenniejsze od zadeklarowanych środków wsparcia materialnego. Rodzi bowiem nadzieję, że „środa popielcowa”, która zdarzyła się w Wielki Poniedziałek w Paryżu może się okazać błogosławionym ogniem Ducha Świętego, którym zapali wiarę w sercach Francuzów i sprawi, że pierwsza córa Kościoła „zabierze się” i wróci do swego ojca, jak Syn Marnotrawny (por. Łk 15,18). Tak, droga powrotu jest bardzo daleka. Na szczęście, u jej początku wciąż pali się zielone światło spotęgowane lśniącym blaskiem – świadectwem wiary „Reszty z Paryża”. 

Ks. Tadeusz Biały

Aktualizacja 13 maja 2019 (13:59)

NaszDziennik.pl