logo
logo

Zdjęcie: CHRISTOPHE PETIT TESSON/ PAP/EPA

Katedra czy muzeum

Sobota, 27 kwietnia 2019 (02:41)

Jak będzie wyglądała paryska katedra Notre Dame po odbudowie? Czy grozi nam desakralizacja tego ważnego sanktuarium chrześcijańskiej Europy?

Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział, że odnowiona Notre Dame będzie „jeszcze piękniejsza”. W ustach liberalnego agnostyka brzmi to bardziej niepokojąco niż pokrzepiająco. Na prace restauracyjne zebrano już ponad miliard euro, ale nie jest jasne, na jaki cel wyda je agresywnie laickie państwo francuskie. Państwo, bo obiekty kultu religijnego w 1905 roku przeszły na własność republiki i to władze świeckie odpowiadają za ich utrzymanie, bezpieczeństwo i wszelkie naprawy.

Francuski rząd ogłosił międzynarodowy konkurs na odbudowę zniszczonej przez ogień budowli. Pojawiają się różne pomysły, także zakładające współczesne akcenty architektoniczne. Padają też głosy o przekształceniu iglicy w islamski minaret.
Macron zapowiada odbudowę w ciągu pięciu lat. Eksperci mówią o okresie pokolenia. – Nie można kierować się emocjami. Każdy fachowiec przyzna, że termin pięcioletni to zupełnie chora decyzja. Nie wolno mówić takich rzeczy. Oczywiście można się spodziewać wielkiej dyskusji na całym świecie wśród historyków sztuki, architektów, konserwatorów, a nawet filozofów i teologów, w jakim kierunku pójść – zauważa prof. Janusz Smaza, konserwator zabytków.

– Trzeba wrócić do genezy. To jest przede wszystkim świątynia katolicka, której Patronką jest Najświętsza Maryja Panna i która została zbudowana jako miejsce modlitwy i kultu chrześcijańskiego. Nie można naruszyć źródła i istoty tej katedry. Przez hasła o pluralizmie i tolerancji próbuje się je zanegować – wskazuje prof. Piotr Jaroszyński, kierownik Katedry Filozofii Kultury KUL. *

Dokończenie ze s. 1
W samej Francji widać podział. Architekt Jean-Michel Wilmotte opowiada się za szklaną strzałą w miejsce iglicy, która ma nawiązywać do „piramid” zbudowanych na dziedzińcu Luwru. Z kolei liderzy francuskiej centroprawicy wzywają artystów do „pokory”. Jednak społeczeństwu zmiany formy świątyni przedstawia się jako coś oczywistego. W magazynie „L’Obs” wezwanie do odbudowy katedry identycznej jak sprzed pożaru nazywane jest inicjatywą „prawicy i skrajnej prawicy”.
Pomysły ekspertów sięgają zazwyczaj nie tylko iglicy. „Rolling Stone” uznaje Notre Dame za „symbol urazy, pomnik głęboko wadliwej instytucji”. I cytuje profesora historii architektury z Harvardu, dla którego „budynek był tak przeciążony, że jego spalenie wydaje się aktem wyzwolenia”. W „New York Timesie” możemy przeczytać, że katedra to „ucieleśnienie Paryża kamienia i wiary, podczas gdy Wieża Eiffla jest przykładem Paryża nowoczesności, radości życia i zmiany”. Autor oczywiście woli ten drugi. W brytyjskim „The Telegraph” Stephen Bayley sięga jeszcze głębiej: „Replika byłaby szalonym błędem, brakiem wizji i ambicji. Musimy zrozumieć istotę gotyku. Murarze zbudowali strzeliste mury katedry, które zwracają się do Boga. Francuzi powinni być na tyle odważni, by próbować współczesnego odpowiednika katedry, inaczej zostaną uznani za naród, którego architektura jest tak skostniała jak jego język”.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski

Nasz Dziennik