logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Leszek Szymański/ PAP

Polska chwała na Piedimonte

Sobota, 18 maja 2019 (11:46)

Wzgórze Piedimonte znów zdobyte przez Polaków. W 75. rocznicę krwawej bitwy 2. Korpusu Polskiego z Niemcami we włoskim miasteczku Piedimonte San Germano odbyły się w piątek wieczorem uroczystości z udziałem weteranów gen. Władysława Andersa i oficjalnej polskiej delegacji. Przewodniczył jej minister Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

 

„Colle della Memoria”, czyli Wzgórze Pamięci, to miejsce upamiętnienia kilkudziesięciu poległych polskich żołnierzy z 6. Pułku Pancernego Dzieci Lwowskich. Powstało w 2014 r., w 70. rocznicę bitwy, z inicjatywy władz Piedimonte San Germano i jest wyrazem wdzięczności dla Polaków za wyzwolenie miasteczka z rąk niemieckich. Na wzgórzu dominuje wysoki pomnik zwieńczony żelaznym orłem. Na ścianach monumentu na tablicach wyryto słowa podziękowania dla żołnierzy 2. Korpusu i nazwiska poległych.

– To była strasznie ciężka bitwa, nie spodziewaliśmy się takich trudnych walk – mówił płk Otton Hulacki, który wraz ze swoim starszym bratem brał udział w bojach o Piedimonte.

Licznie przybyli na uroczystość mieszkańcy Piedimonte San Germano bardzo serdecznie witali polskich weteranów. Burmistrz miasteczka Gioacchino Ferdinandi ogłosił, że podjął decyzję o nadaniu honorowego obywatelstwa Piedimonte San Germano wszystkim żyjącym żołnierzom 6. Pułku Pancernego Dzieci Lwowskich i poległym w bitwie o wyzwolenie miasteczka. 

Honorową wartę przy pomniku na Wzgórzu Pamięci zaciągnęli żołnierze z Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Uroczystość odbyła się z pełnym ceremoniałem wojskowym. Decyzją ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka kilkunastu weteranów 2. Korpusu otrzymało awanse na kolejne stopnie oficerskie. W liście skierowanym do uczestników uroczystości szef MON podkreślił, że „polscy żołnierze nieśli Włochom wolność, a celem ostatecznym była niepodległość Polski”. Wyraził wdzięczność weteranom 2. Korpusu za to, że są wzorem miłości Ojczyzny.

Minister Jan Józef Kasprzyk wręczył obecnym na uroczystości podkomendnym gen. Andersa medale „Pro Bono Poloniae”.

W porywającym przemówieniu szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych przypomniał zebranym polską drogę do wolności, tak brutalnie przerwaną we wrześniu 1939 r. przez najazd niemiecki, a potem agresję sowiecką. Włosi rzadko mają okazję usłyszeć słowa prawdy o totalitarnym charakterze komunizmu i jego zbrodniach. Taką lekcję historii odebrali podczas uroczystości rocznicowych. Minister Jan Józef Kasprzyk mówił o 17 września 1939 r., sowieckich deportacjach i systemie pracy niewolniczej. – Wy przeżyliście – zwracał się do weteranów 2. Korpusu Polskiego – by dać świadectwo, że Polak podniesie się z każdego upodlenia, bo Polacy to dumny naród. Podkreślił, że największą zasługą gen. Andersa było uczynienie z armii niewolników armii zwycięzców, która walczyła o niepodległość Polski i świat wartości podeptanych przez obu agresorów – niemieckiego i sowieckiego, a które symbolizuje opactwo benedyktyńskie na wzgórzu Monte Cassino. Tam tkwią korzenie Europy. I choć żołnierzom gen. Andersa nie było  dane wrócić do Ojczyzny, bo zostali zdradzeni w Jałcie przez aliantów, to jednak cały czas byli i są wzorem dla młodych Polaków i dlatego zwyciężyli.

Przemawiając do zebranych, burmistrz Piedimonte San Germano Gioacchino Ferdinandi zapewnił, że Włosi zawsze są i będą stróżem pamięci o polskich żołnierzach 2. Korpusu Polskiego.

Apel Pamięci odczytał płk Marian Tomaszewski, jeden z organizatorów budowy. Po każdym przywołanym nazwisku zebrani na Wzgórzu Pamięci Polacy powtarzali: „poległ na polu chwały”.

– Dla mnie to miejsce jest bardzo ważne; dziękuję, że dbacie o nie – dziękował władzom Piedimonte San Germano.

Bitwa o to niewielkie miasteczko rozpoczęła się 19 maja 1944 r, następnego dnia po zwycięskiej bitwie o Monte Cassino, i trwała do 25 maja. Żołnierze 2. Korpusu wspominają, że walki były bardzo zacięte i krwawe, dlatego zyskały miano „małego Stalingradu”. 6. Pułk Pancerny stracił 17 czołgów. Płk Marian Tomaszewski, który przed kampanią włoską bił się w północnej Afryce, mówił, że nawet tam nie przyszło mu toczyć tak ciężkich walk.

Małgorzata Rutkowska, Piedimonte San Germano

NaszDziennik.pl