logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

Hańba medycyny

Piątek, 5 lipca 2019 (02:55)

Jeżeli nic nie zostanie zrobione, Vincent Lambert umrze w ciągu najbliższych dni – alarmował na forum Rady Praw Człowieka ONZ Christophe Voltzenlogel, ekspert prawny Europejskiego Centrum na rzecz Prawa i Sprawiedliwości.

 

Sprawa ratunku dla pozbawionego przez szpital w Reims pokarmu i nawadniania Vincenta Lamberta jest dramatycznie nagląca.

Europejskie Centrum na rzecz Prawa i Sprawiedliwości (ECLJ) podjęło w środę kolejną próbę skłonienia społeczności międzynarodowej do skutecznego nacisku na Paryż, by rząd nie dopuścił do zamordowania własnego obywatela wyłącznie z powodu jego niepełnosprawności. – Przypomnijcie Francji jej zobowiązania międzynarodowe. Sytuacja jest poważna: Francja powraca właśnie do praktyki eutanazji osób niepełnosprawnych! A jej rząd wykorzystuje życie i śmierć Vincenta Lamberta w tym zgubnym celu – przestrzegał prawnik ECLJ. Powiedział też w ONZ, że „właśnie przeciw tej nieludzkiej polityce w 1948 r. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka stanowczo przypomniała, że prawo do życia i godności przysługuje każdej osobie ludzkiej, bez różnicy rasy, stanu zdrowia czy stopnia sprawności”.

Ekspert ECLJ przestrzegał Radę przed dalekosiężnymi konsekwencjami, jakie grożą nam wszystkim, jeżeli nie zdołamy zapobiec uśmierceniu 42-letniego Vincenta Lamberta. – Działania Francji na szkodę tego człowieka, którego życie znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu, osłabiają cały międzynarodowy system ochrony praw człowieka – tłumaczył. – Proszę was, nie pozwólcie na przywrócenie eutanazji osób niepełnosprawnych – apelował. Zakończył stwierdzeniem, że „jeżeli Vincent Lambert zostanie zabity, otworzy to szeroko wrota śmierci dla wszystkich osób słabych i niezdolnych do wyrażenia swej woli”.

– Nikt nie ma prawa odbierać życia niewinnemu człowiekowi, w sposób bierny ani czynny. Można oczywiście zaprzestać takich działań [jak sztuczne żywienie i pojenie – przyp. red.], kiedy człowiek naprawdę już umiera, ale nie specjalnie po to, by pozbawić go życia – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Kazimierz Szałata z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Modlitwa za Vincenta

W Genui odbyło się wczoraj czuwanie modlitewne w intencji Vincenta Lamberta. Wiele osób wyraża też podziw dla matki, Viviane Lambert, za jej nieustępliwą walkę o ratunek dla syna. „To spontaniczna mobilizacja, jak te, które w poprzednich latach odbywały się na placach wielu miast włoskich, w intencji Charliego Garda i Alfiego Evansa” – piszą organizatorzy. Przypominają, że także 20 maja tego roku w Genui i Trieście gromadzili się na modlitwie w intencji Vincenta. „Rankiem tamtego dnia szpital w Reims wstrzymał mu żywienie i nawadnianie, a wieczorem wyrok sądu apelacyjnego (teraz obalony w drodze kasacji) powstrzymał tę egzekucję niepełnosprawnego. Pozostaje nadzieja, że wymodlony cud powtórzy się i w tej godzinie” – stwierdzają.

– To hańba medycyny, która nie potrafi znieść swych porażek i swych ograniczeń – ocenił w artykule dla magazynu „Valeurs Actuelles” prof. Xavier Ducrocq, ordynator oddziału neurologii szpitala w Metz-Thionville. Podkreślił, że zabicie Lamberta oznacza „powierzenie medycynie paliatywnej nowej misji, przeciwnej zasadom, które legły u jej podstaw”. Zwolennikom eutanazji, apelującym – w imię źle rozumianego „najlepszego interesu” pacjenta – by „pozwolić mu umrzeć”, prof. Ducrocq odpowiada: „Pozwolić umrzeć to nie to samo, co doprowadzić do śmierci. W tym wypadku będziemy mieli do czynienia z eutanazją przez zaniechanie”. – To porażka, regres społeczeństwa, które już nie potrafi i nie chce ochraniać najsłabszych w swym gronie – podsumował profesor.

Vincent Lambert jest sparaliżowany wskutek wypadku na motocyklu, któremu uległ w 2008 r. Przebywa w szpitalu w Reims.

Ewa M. Małecka

Nasz Dziennik