logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / PAP/EPA

Iran ostrzelał bazy amerykańskie w Iraku

Środa, 8 stycznia 2020 (10:59)

W nocy z wtorku na środę amerykańska baza lotnicza Al Asad w pobliżu miasta Hit w środkowym Iraku oraz lotnisko wojskowe Irbilu w irackim Kurdystanie zostały ostrzelane pociskami wystrzelonymi z terytorium Iranu. Na obie bazy spadło ponad dwanaście pocisków.

 

Jak podała związana z rządem w Teheranie prywatna irańska agencja Fars, lotnictwo irańskie użyło pocisków krótkiego zasięgu Fateh-313. W ocenie amerykańskiego wywiadu wojskowego, Iran dysponuje arsenałem obejmującym ponad 2 tys. pocisków balistycznych.

Amerykańska baza lotnicza Al Asad jest wykorzystywana przez wojska USA w ramach Międzynarodowej Koalicji walczącej z Państwem Islamskim. Jest ona również miejscem stacjonowania około setki personelu wojskowego z Polski. W bazie wojskowej w Irbilu w irackim Kurdystanie, którą również ostrzelano, przebywa z kolei oprócz Amerykanów 115 żołnierzy niemieckich.

Ani amerykańskim, ani sojuszniczym żołnierzom nic nie zagraża – zapewniają władze wojskowe krajów zaangażowanych w działania koalicji. Stan liczbowy kontyngentu USA w Iraku wynosi 5 tys. żołnierzy.

O ataku na bazę Al Asad poinformowała jako pierwsza nadająca z Bejrutu panarabska telewizja Al Mayadeen. Atak nastąpił około godz. 01.30 czasu lokalnego (godz. 23.30 czasu polskiego). Nad bazą widać amerykańskie śmigłowce i słychać syreny alarmowe – donosiły agencje.

Źródła wojskowe i w amerykańskiej administracji niemal natychmiast potwierdziły „atak rakietowy z terytorium Iranu na wiele baz USA i innych celów” w Iraku. Trwa szacowanie strat – zaznaczono w dokumencie resortu obrony USA.

W ataku – jak przekazał rzecznik Pentagonu Jonathan Hoffman – wystrzelono co najmniej kilkanaście rakiet. Baza lotnicza w Al Asad miała zostać ostrzelana dwukrotnie.

„Podejmiemy wszystkie konieczne środki, by bronić amerykański personel, partnerów i sojuszników w regionie” – podkreślono w dokumencie Pentagonu.

Źródła w Waszyngtonie nie potwierdziły doniesień odnoszących się do ewentualnych ofiar śmiertelnych i strat materialnych.

Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała ze swej strony, że baza lotnicza i inne obiekty zostały „całkowicie zniszczone”, a sam atak na „bazy okupowane przez Amerykanów został uwieńczony pełnym sukcesem”. W niektórych doniesieniach z Iranu mówi się o zniszczeniu samolotów bojowych i śmigłowców.

Jak zaznaczył też w środę rano w swej wypowiedzi transmitowanej przez irańskie stacje telewizyjne jeden z dowódców Korpusu Strażników Rewolucji: „dzisiejszy atak był zaledwie pierwszym krokiem, po którym prezydent USA powinien pomyśleć o wycofaniu swych jednostek z regionu, zamiast pozostawiać żołnierzy w zasięgu naszego ostrzału”.

„Nie będziemy oszczędzać Amerykanów” – zapewnił.

We wcześniejszym oświadczeniu Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zażądał od Waszyngtonu, by natychmiast wycofał wojska z regionu, „jeśli nie chce więcej zabitych żołnierzy”. W komunikacie podkreślono, że Izrael jest uważany za współuczestnika zabójstwa gen. Kasema Sulejmaniego.

„Nie traktujemy Izraela w oderwaniu od Stanów Zjednoczonych, gdy chodzi o to przestępstwo” – wskazano w oświadczeniu dotyczącym operacji „Męczennik Sulejmani” – jak ją nazwano w oficjalnych dokumentach irańskich. W ramach tej operacji „została doszczętnie zniszczona amerykańska baza” – zaznaczono.

Treść deklaracji przekazały w środę nad ranem irańska agencja ISNA i stacje telewizyjne.

Korpus Strażników Rewolucji przestrzegł także w swym komunikacie sojuszników Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, że „jeśli dojdzie do jakichkolwiek ataków na Iran przy udziale tych krajów, zostaną one z całą bezwzględnością zaatakowane przez Iran”. Zapowiedziano ataki m.in. na Zjednoczone Emiraty Arabskie, Dubaj oraz Hajfę w Izraelu.

Prezydent USA Donald Trump został poinformowany o doniesieniach dotyczacych ataków na amerykańskie obiekty w Iraku i „ściśle nadzoruje sytuację” – przekazała we wtorek rzecznik Białego Domu Stephanie Grisham.

„Wiemy o doniesieniach o atakach na amerykańskie obiekty w Iraku. Prezydent został (o nich) poinformowany, ściśle nadzoruje sytuację i konsultuje się swoim zespołem do spraw narodowego bezpieczeństwa” – głosi komunikat Grisham.

Na polecenie prezydenta Trumpa zwołano jego naradę z szefami dyplomacji i obrony. Do Białego Domu przybyli m.in. sekretarz stanu Mike Pompeo oraz szef Pentagonu Mark Esper.  

Źródła irańskie podają, że wystrzelono pociski typu ziemia-ziemia. Rakiet było dziewięć – podała telewizja Sky News Arabia, powołując się na źródła w irackich strukturach bezpieczeństwa. Niewykluczone, że użyto zróżnicowanego arsenału rakietowego.

Telewizja Fox News przypomniała, że Stany Zjednoczone mają w rejonie Zatoki Omańskiej lotniskowiec USS Harry Truman i niszczyciele rakietowe, a także co najmniej jeden okręt podwodny, nie mówiąc o wyrzutniach rakietowych i pociskach Tomahawk.

RP, PAP

Aktualizacja 8 stycznia 2020 (11:36)

NaszDziennik.pl