logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / PAP/EPA

Nie uznajemy wyborów

Czwartek, 24 września 2020 (08:53)

Aktualizacja: 24 września 2020 (09:09)

Nie ma zgody, by uznać wyniki wyborów na Białorusi, bo zostały przeprowadzone niedemokratycznie i wywołały represje wobec opozycji – poinformował szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Dodał, że Białorusini przebudzili się, a atrofia systemu gwałtowanie przyspieszyła.

Michał Dworczyk przypomniał w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że nie tylko Polska nie uznała wyboru Łukaszenki na prezydenta Białorusi, bo również Niemcy czy Litwa takie stanowisko również przyjęły.

Stwierdził, że nie może być zgody na to, by uznawać wybory, które „zostały przeprowadzone w sposób całkowicie niedemokratyczny”.

„Nie może być zgody na represję osób, które protestują, oczekując suwerenności i wolności na Białorusi. Nie może być zgody na takie wydarzenia, które już zaskutkowały śmiercią kilku osób spośród tych demonstrujących oraz zranieniem, pobiciami dziesiątek innych ludzi” – wyjaśnił.

Dodał, że sytuacja Białorusi zmieniała się „w sposób diametralny”, bo do tej pory – pomimo tego, że poprzednie wybory nie były demokratycznie przeprowadzane – to nie odbywały się tak masowe protesty. „Pękła pewna bariera strachu, która krępowała wcześniej Białorusinów” – zaznaczył Dworczyk i dodał, że teraz Białorusini przeżywają „przebudzenie narodowe”.

„Atrofia systemu gwałtowanie przyspieszyła. Pytanie jest, jak długo potrwa. Ale to, że jest to początek końca tego systemu na Białorusi, w tym są zgodni wszyscy komentatorzy i eksperci” – podsumował.

Na Białorusi od 9 września trwają protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Oficjalnie z wynikiem 80,1 proc. wygrał je Łukaszenka.

Polska – podobnie jak wszystkie kraje UE – nie uznaje wyborów na Białorusi za wolne i demokratyczne.

Przedstawiciele różnych państw członkowskich UE podkreślali w środę, że Łukaszenka stracił legitymację do rządzenia. Prezydent Litwy Gitanas Nauseda powiedział tego dnia, że Litwa nie uznaje Alaksandra Łukaszenki za prawowitego przywódcę Białorusi, a ceremonia inauguracji w Mińsku nie zmienia tej sytuacji. Również rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert oświadczył, że Niemcy nie uznają Alaksandra Łukaszenki za prezydenta Białorusi mimo jego środowej inauguracji.

JG, PAP

NaszDziennik.pl