logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: VICKIE FLORES/ PAP/EPA

Kierowcy czekają

Środa, 23 grudnia 2020 (11:41)

Aktualizacja: 23 grudnia 2020 (11:58)

Dziś rano na południu Anglii doszło do przepychanek między policją i zgromadzonymi kierowcami ciężarówek, domagającymi się pozwolenia na przejazd do Francji.

Do Francji dopłynęły już pierwsze promy z Dover z ciężarówkami, ale rozładowanie korków potrwa.

Po tym, gdy w niedzielę Francja wstrzymała wjazd na swoje terytorium osób i towarów z Wielkiej Brytanii z powodu szerzącego się w tym kraju nowego wariantu koronawirusa, w okolicach Dover utknęło blisko 3000 ciężarówek. Wśród oczekujących na przejazd do Francji jest również wielu polskich kierowców.

Wczoraj wieczorem Wielka Brytania porozumiała się z Francją w sprawie przywrócenia ruchu przez kanał La Manche. Kierowcy ciężarówek, podobnie jak kilka innych grup osób, mają mieć od środy możliwość przekraczania kanału po okazaniu negatywnego wyniku testu na obecność koronawirusa, nie starszego niż sprzed 72 godzin.

Dziś wczesnym rankiem wielu kierowców zgromadziło się na otaczających port w Dover drogach, niektórzy z nich próbowali wyładować swoją frustrację na urzędnikach i policjantach. Doszło do krótkiej przepychanki z niewielką liczbą funkcjonariuszy policji – relacjonuje Agencja Reutera.

Tuż po godz. 8.00 rano w porcie w Dover grupa kierowców buczała i gwizdała na policjantów. Kilka osób zaczęło przepychać się z funkcjonariuszami, próbując przedrzeć się przez ich linię – opisuje wydarzenie telewizja Sky News.

Jak relacjonują reporterzy agencji Associated Press, jeszcze przed świtem pierwszy prom przybił do francuskiego portu w Calais. Od rana działają także pociągi przewożące towary i ludzi przez tunel pod kanałem, ale rozładowanie korków i powrót do normalnej sytuacji zajmie trochę czasu – ocenia agencja.

– Mam nadzieję, że dziś rano zobaczysz ludzi i samochody ciężarowe przekraczające kanał – odpowiedział na pytanie dziennikarza w porannym programie Sky News stacji brytyjski minister mieszkalnictwa Robert Jenrick.

Dodał, że w przeprowadzaniu niezbędnych testów pomoże wojsko, by rozładować zatory.

Kierowcy najpierw są badani szybkimi testami na obecność koronawirusa, w przypadku wyniku pozytywnego badanie będzie powtórzone metodą PCR. Osoby, u których zostanie wykryta infekcja, otrzymają skierowanie na izolację do hoteli.

Zgromadzeni na południu Anglii kierowcy, większość z nich z krajów europejskich, pozbawieni dostępu do infrastruktury sanitarnej i możliwości zjedzenia ciepłego posiłku, są coraz bardziej zdenerwowani, zwłaszcza że najprawdopodobniej nie dotrą do swoich domów przed Świętami Bożego Narodzenia – pisze Reuter.

JG, PAP

NaszDziennik.pl