logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Matuszak/ Nasz Dziennik

Pięciolatka skazana na śmierć

Piątek, 26 marca 2021 (17:46)

Aktualizacja: 26 marca 2021 (18:00)

W Wielkiej Brytanii od kilku miesięcy toczy się sądowa batalia o wartość życia i godność pięcioletniej dziewczynki, skazywanej na śmierć z powodu ciężkiej niepełnosprawności.

Sądy kolejnych instancji podtrzymują stanowisko szpitala o odłączeniu dziecka od aparatury podtrzymującej życie, podczas gdy matka walczy o możliwość powrotu swojej córeczki do domu. Jeśli nie zgodzi się na to sąd najwyższej instancji, dziewczynka zostanie uśmiercona w szpitalu.

Sprawa Pippy Knight ujrzała światło dzienne tylko dlatego, że jej matka Paula Parfitt nie zgodziła się na decyzję szpitala, podjętą w trosce o rzekomy „najlepszy interes pacjenta”. Kierując sprawę do sądu i prosząc o pomoc czołową w Wielkiej Brytanii organizację obrony życia – Stowarzyszenie Ochrony Dzieci Nienarodzonych (Society for the Protection of Unborn Children), nadała tej sprawie rozgłos. Stało się tak, gdyż walka, którą podjęła w Wielkiej Brytanii, należy do rzadkości.

W myśl kultury szacowania przydatności ludzkiego życia sędziowie argumentują, że dziewczynka powinna umrzeć, ponieważ z życia w tym stanie nie czerpie ona żadnych korzyści. Sąd apelacyjny utrzymał w mocy orzeczenie sądu, zgodnie z którym Pippy nie powinna żyć. Wyrok zgodny jest z decyzją lekarzy z Evelina Children’s Hospital twierdzących, że należy zakończyć dalsze podtrzymywanie życia dziecka. Tymczasem matka Pippy prosi o podłączenie córki do przenośnego respiratora i zgodę na jej powrót do domu.

Pippy od dwóch lat żyje z pomocą specjalistycznej aparatury. Urodziła się w 2015 roku, od 20. miesiąca życia walczyła z chorobami wirusowymi, które uszkodziły jej mózg. Specjaliści zdiagnozowali u niej ostrą encefalopatię martwiczą. Z punktu widzenia brytyjskiego prawa odpowiedzialność za decyzje w sprawie życia lub śmierci dziecka spoczywa na sądzie, a nie na rodzicach, w tym przypadku matki, bo ojciec Pippy nie żyje. Jak stwierdził jeden z sędziów: „To prawda, że członkowie rodziny mogliby spędzać z nią więcej czasu w domu, w spokojniejszym i bardziej przyjaznym otoczeniu, ale ona nie byłaby świadoma tych wizyt ani nie czerpałaby z nich korzyści. Nie byłaby świadoma jakichkolwiek zmian w swoim środowisku lub w systemie opieki”.

Stowarzyszenie Ochrony Dzieci Nienarodzonych zapłaciło prawnikom reprezentującym panią Parfitt. Zdecydowało się sfinansować skargę do Sądu Najwyższego, a prawnicy przygotowują teraz wniosek do sądu.

Po przesłuchaniu w Wydziale Rodzinnym Sądu Najwyższego w Londynie sędzia Justice Poole orzekł, że leczenie podtrzymujące życie powinno się zakończyć i należy pozwolić Pippy umrzeć. Sąd Apelacyjny (sędziowie: lady Justice King, lord Justice Baker i lady Justice Elisabeth Laing) rozpatrzył sprawę w lutym i podtrzymał wcześniejszą decyzję Sądu Najwyższego. Po orzeczeniu Sądu Apelacyjnego pani Parfitt powiedziała: „Chcę, aby Pippy miała wszelkie możliwe szanse powrotu do domu i przebywania z rodziną”.

„Tragedia choroby małej Pippy Knight jest bardzo smutna, modlę się za nią, za Paulę, jej matkę, jej rodzinę, opiekujących się nią pracowników służby zdrowia oraz sędziów” – powiedział ks. bp John Sherrington, zajmujący się tematyką ochrony życia w konferencji Episkopatu Anglii i Walii.

– Kościół katolicki naucza, że ​​każda osoba ma wartość i godność, niezależnie od stanu jej zdrowia. Brak świadomości nie obniża wartości. Orzeczenie zezwalające lekarzom na zaprzestanie leczenia Pippy w oparciu o jakość jej życia nie bierze pod uwagę wrodzonej ludzkiej godności, z którą się urodziła. Musimy zapewnić odpowiednią opiekę tam, gdzie nadal istnieje życie, pomimo poważnej choroby lub niepełnosprawności – wskazał ksiądz biskup.

JG, KAI

NaszDziennik.pl