logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: fot. Wu Hong/ PAP/EPA

Chiny: Własna cyfrowa waluta

Sobota, 22 maja 2021 (09:28)

Aktualizacja: 22 maja 2021 (10:51)

Chińskie władze chcą własnej waluty cyfrowej, która może wstrząsnąć światowym systemem finansowym i osłabić dominację dolara.

Chińscy urzędnicy mówią o „suwerenności walutowej”, ale pojawiają się też opinie, że jest to „największe zagrożenie dla Zachodu” od dziesięcioleci.

Pekin nie ogłosił, kiedy cyfrowy juan albo e-CNY zostaną oficjalnie wprowadzone do użytku. Władze testują już jednak nową elektroniczną walutę, rozdając mieszkańcom na loteriach drobne kwoty e-juanów do wydania w sklepach i restauracjach uczestniczących w programie.

Wirtualne waluty mogą zreorganizować fundamenty systemu finansowego w podobny sposób, jak Amazon odmienił sprzedaż detaliczną, a Uber zatrząsł branżą taksówkową – pisze amerykański dziennik „Wall Street Journal”. W rozwoju takiej waluty Chiny wysunęły się na prowadzenie.

Mogłoby się wydawać, że pieniądze są już cyfrowe, ponieważ karty kredytowe i aplikacje płatnicze eliminują konieczność noszenia w portfelach banknotów i bilonu. Są to jednak tylko narzędzia pozwalające na elektroniczne przekazywanie pieniędzy. Chiny pracują natomiast nad całkowicie wirtualnym, legalnym środkiem płatniczym.

Nadejście wirtualnych pieniędzy zwiastowało pojawienie się bitcoinów i innych walut kryptograficznych. Te jednak funkcjonują poza tradycyjnym systemem finansowym i nie są pełnoprawnymi środkami płatniczymi uznawanymi i wydawanymi przez rządy.

Gdy w 2009 roku uruchomiono bitcoiny, urzędnicy ekonomiczni z większości krajów zbagatelizowali nową walutę. Chińczycy przyglądali jej się z uwagą i nieufnością. Pekin zakazał handlu kryptowalutami w Chinach kontynentalnych, ale w 2014 roku rozpoczął badania w kierunku stworzenia własnych wirtualnych pieniędzy.

E-CNY różni się od kryptowalut. W przeciwieństwie do zdecentralizowanego bitcoina, zarządza nim Chiński Bank Ludowy. W związku z tym nie zapewnia użytkownikom pełnej anonimowości, lecz przeciwnie – daje władzom dodatkowe możliwości śledzenia przepływów finansowych w czasie rzeczywistym.

Władze mogłyby dzięki temu wykrywać podejrzane transakcje i łapać osoby uchylające się od podatków, a nawet automatycznie egzekwować grzywny czy mandaty. W przypadku autorytarnego państwa komunistycznego, takiego jak Chiny, pojawiają się jednak obawy o dołączenie ich do arsenału środków używanych do tępienia głosów sprzeciwu i prześladowania dysydentów.

Cyfrowa waluta centralna otwiera też drogę do zupełnie nowych narzędzi polityki monetarnej. W eksperymentach z e-CNY ograniczono „czas ważności” rozdawanych na loterii pieniędzy, a w przyszłości władze będą mogły teoretycznie sprawić, że np. ich wartość będzie stopniowo spadała, by zachęcić ludzi do szybszego obracania środkami w czasach zastoju ekonomicznego.

Chińscy urzędnicy sugerują również, że elektroniczne juany będą stosowane w transakcjach międzynarodowych, co w długim okresie uznawane jest za zagrożenie dla dominacji dolara. Obecnie amerykańska waluta używana jest w co najmniej 88 proc. takich transakcji, a chiński juan – tylko w 4 proc.

E-CNY mógłby być przekazywany przez członków ubogich i marginalizowanych społeczności nieposiadających kont w bankach. Dawałby również możliwość dokonywania przelewów bez wiedzy rządu USA, a to osłabiłoby wpływ sankcji nakładanych przez niego na zagraniczne podmioty, w tym coraz częściej na firmy i osoby z Chin.

 

AB, PAP

NaszDziennik.pl