logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Lekarze chcą iść za sumieniem

Środa, 29 września 2021 (09:27)

Aktualizacja: Środa, 29 września 2021 (09:49)

Hiszpański korespondent gazety „New York Times” Nicholas Casey w artykule „Przysięga lekarska: »Nie« dla aborcji” (Doctor's oath: No abortions) opisał szczególną sytuację w kraju, w którym przerywanie ciąży jest dozwolone od 2010 r., ale gdzie wielu lekarzy nie chce tego dokonywać.

„Mapa obszarów, na których aborcje są dostępne, zależy bardziej od służby zdrowia niż od ustawodawstwa. A wielu lekarzy w całym kraju nie chce tego robić. Podobna sytuacja panuje we Włoszech, Argentynie i w innych krajach” – relacjonuje korespondent.

Trudno określić dokładnie, ilu lekarzy odmawia zabijania poczętych dzieci, ale – zdaniem Caseya – „sytuacja jest na tyle poważna, że w lipcu minister ds. równości w lewicowym rządzie Hiszpanii Irene Montero przedstawiła projekt zmian w obecnym ustawodawstwie, aby ograniczyć »możliwości tych lekarzy, którzy odmawiają jej wykonania ze względu na swoje przekonania«. Tego rodzaju postawa nie może stać w sprzeczności z prawami kobiet i nie może stanowić przeszkody dla tych kobiet, które chcą usunąć ciążę”.

Na tę propozycję zmian prawnych zareagowała natychmiast Eva María Martín – farmaceutka stojąca na czele Krajowego Związku Odmawiających [aborcji] z Powodu Sumienia, który broni takich lekarzy. Jej zdaniem jest to niesprawiedliwe, dlatego oskarżyła rząd o „radykalny feminizm”, który jest częścią ideologii gender, dodając, że „stawia on na pierwszym miejscu wolność kobiet, podczas gdy prawa innych »spłukuje się do rynsztoka«”.

Martín przypomniała, że lekarz ma obowiązek sprzeciwić się temu prawu, jeśli uważa je za niesprawiedliwe. „Kiedy dochodzi do poważnego konfliktu między twoim sumieniem a prawem, to kierując się sumieniem w wyborze moralnym, należy tego rodzaju czyny odrzucić – oświadczyła przewodnicząca związku. Dodała, że o jej „antyaborcyjnych przekonaniach” świadczy m.in. fakt, iż ma dziewięcioro dzieci.

Artykuł w dzienniku nowojorskim dużo miejsca poświęca dr Mercedes Sobrevieli pracującej w klinice uniwersyteckiej w Saragossie w północno-wschodniej Hiszpanii. Ani tam, ani w żadnym szpitalu w Aragonii (której stolicą jest Saragossa), gdzie żyje prawie 1,4 mln ludzi, nie dokonuje się przerywania ciąży, podobnie jak w 4 innych regionach autonomicznych tego kraju (na łączną liczbę 17).

Lekarka uważa, że nawet „jeśli kobiety mają prawo do takiej decyzji, to takie samo prawo wyboru powinien mieć też lekarz”. Przypomniała, że lekarze są „powołani do tego aby pomóc ludziom żyć, a nie decydować o tym, że jedna osoba powinna żyć, a inna umrzeć”. Przy okazji rozmówczyni gazety zwróciła uwagę, że wprowadzone w 2010 r. w Hiszpanii nowe prawo aborcyjne „zupełnie nie pasowało do mentalności naszego społeczeństwa”. Zauważyła, że „gdy wówczas w szpitalu zebrali się lekarze i pozostały personel, aby omówić te nowe przepisy, poproszono, aby podnieśli rękę ci, którzy się im w swoim sumieniu sprzeciwiają. Okazało się, że przeciw było 99 proc. lekarzy, pielęgniarek, asystentów, a nawet strażników”.

Dr Sobreviela skupia się obecnie na opiece prenatalnej i diagnostyce. „Czasami, gdy okaże się, że dziecko w łonie matki może nie przeżyć, urodzić się z jakąś poważną chorobą czy wadą, niektóre kobiety wówczas rozważają usunięcie płodu. To są poważne problemy, ale ja zawsze ostrzegam je przed takim krokiem. Mówię im: »Owszem, pozbędziesz się dziecka, ale problem nie zniknie. On pojawia się już po aborcji i musisz się nauczyć z nim żyć. Ty i twoje sumienie«” – relacjonowała dziennikowi hiszpańska lekarka.

APW, KAI

NaszDziennik.pl