logo
logo

Zdjęcie: arch./ Nasz Dziennik

Skandal w niemieckim liceum

Poniedziałek, 4 maja 2026 (14:25)

Ta skandaliczna sytuacja rozegrała się w niemieckim liceum w Schleife w Saksonii, gdzie zorganizowano tydzień projektowy dla uczniów w wieku 14-15 lat.

Zgodnie z decyzją tamtejszego dyrektora Jana Rehora do poprowadzenia zajęć zaproszono dwoje lewicowych aktywistów, którzy określili się jako tzw. osoby niebinarne, czyli „nieidentyfikujące się z żadną płcią”. Obecnie toczy się wobec nich dochodzenie, a skazany może zostać również dyrektor szkoły o zaniedbanie obowiązku należytego nadzoru nad uczniami. Już sam fakt rzekomej „niebinarności” aktywistów powinien zaniepokoić dyrekcję, jednak to, co nastąpiło na samych zajęciach, okazało się skandalem, który oburzył rodziców uczniów.

Na samym początku aktywiści przestawili się jako „studenci uniwersytetu”, nie podając swoich prawdziwych nazwisk, które – według rodziców – mogły być kojarzone z płcią, z którą aktywiści się „nie utożsamiali”. Przez pięć dni mieli zapoznawać uczniów z niebezpieczną ideologią. Zażądali od dzieci, by każde przedstawiło się, używając „preferowanych zaimków”, a nie swojego imienia, co spotkało się z odmową m.in. jednej z dziewczynek. Jednak apogeum nastąpiło w momencie, kiedy to aktywiści na zajęciach przedstawili dzieciom zdjęcia o charakterze pornograficznym i homoseksualnym. Wtedy to jeden z uczniów poinformował o wszystkim rodziców. Ta skandaliczna sytuacja – zdaniem Artura Dąbrowskiego, prezesa Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej – ujawnia prawdziwe, niebezpieczne cele środowiska lgbt, które w brutalny sposób atakuje, poprzez struktury szkoły, niewinność dzieci, dążąc do ich demoralizacji. – W tym momencie są to osoby, które odrzuciły własną naturę jako dar od Boga, a na przykładzie tej niemieckiej szkoły, widzimy, że ich cel jest jeden: deprawacja dzieci. Osoby te nie mają żadnych hamulców i wywierają presję na młodych ludziach do akceptacji zachowań, które są niezgodne z ludzką naturą i niemoralne – komentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” – podkreślając, że prezentowanie materiałów pornograficznych przez lewicowych aktywistów jest wręcz niezgodne z prawem. – Są to osoby bezwzględne, które docierają do osób nieletnich, które nie są jeszcze w pełni rozwinięte. Jeżeli mamy do czynienia z osobą zaburzoną, która przedstawia dzieciom takie materiały, które są nie tylko moralnie złe, ale zabronione prawnie, to w tej sytuacji popełnia przestępstwo, chcąc osiągnąć swoje niebezpieczne cele – ocenia Artur Dąbrowski.

Należy podkreślić, że winę za skandaliczną sytuację, która dotknęła uczniów, ponosi przede wszystkim dyrektor niemieckiej szkoły, który wpierw sprowadził do placówki aktywistów, a następnie wysłał ich do klasy bez żadnego nadzoru. Jedna z dziewczynek sama przyznała, że „osobiście przyprowadził te osoby do klasy”, a następnie „pozostawił je same” z obcymi ludźmi. Ponadto nie omówił wcześniej szczegółów projektu z rodzicami, co stanowi naruszenie saksońskiego prawa oświatowego. Po całym zdarzeniu poinformował jedynie o „rozwiązaniu umowy” z aktywistami, „dziękując” rodzicom, którzy „obiektywnie i konstruktywnie” omówili z nim „poważne naruszenie zasad edukacji szkolnej”. W odpowiedzi rodzice złożyli skargę, wskazując, że dyrektor nie tylko nie przeprosił, ale również nie podjął działań w celu rozwiązania problemu. Zdaniem Artura Dąbrowskiego stanowisko rodziców jest zasadne, a działania dyrektora skandaliczne. – Dyrektor świadomie wprowadził na teren szkoły osoby, które prezentują treści antywychowacze, a zostawiając młodych ludzi samych z nimi, dopuścił się wielu naruszeń, łamiąc prawo – pomijając, że zostawienie z takimi osobami dzieci jest po prostu karygodne. Nie wziął ponadto pod uwagę zdrowia psychicznego oraz bezpieczeństwa swoich uczniów. Dodatkowo uderzył w prawo rodziców, podważając ich kompetencje do wychowania dzieci, nie informując ich o swoich planach. Wszystko to pokazuje, że ponosi taką samą odpowiedzialność – wskazuje prezes Akcji Katolickiej w Częstochowie.

Niestety niebezpieczeństwo, które wynika z promowania szkodliwej ideologii w szkołach, zagraża również polskim uczniom w związku z planami Barbary Nowackiej dotyczącymi wprowadzenia tzw. edukacji zdrowotnej – o czym przypomina Artur Dąbrowski. – Jeżeli dzisiaj Barbara Nowacka, która pod płaszczykiem edukacji o zdrowiu próbuje przepychać ekologizm oraz treści związane z ideologią lgbt, musimy dostrzegać to zagrożenie. Jak widzimy, w Niemczech jest to już obecne, gdzie uczniom promuje się na lekcjach materiały pornograficzne. Nie możemy dopuścić, by to, co już stało się faktem w innych krajach, niedługo zaczęło zagrażać naszym polskim uczniom. Musimy chronić nasze dzieci przed deprawacją i sprzeciwiać się takim decyzjom – podsumowuje Artur Dąbrowski. 

Zofia Sońta, „Nasz Dziennik”

NaszDziennik.pl