Około 17 tys. osób zostało rannych, a ponad 19,5 tys. nadal przebywa w obozach dla poszkodowanych. Siostry salezjanki, które – jak wiele innych zgromadzeń zaangażowały się w akcję pomocową – mówią, że sytuacja kryzysowa trwa cały czas.
Jak informuje agencja Fides, nieznana jest wciąż liczba
osób zaginionych. Nieprzerwanie trwają akcje poszukiwawcze
i ratunkowe, pomoc medyczna oraz dystrybucja pomocy humanitarnej, także dzięki wsparciu wielu krajów.
osób zaginionych. Nieprzerwanie trwają akcje poszukiwawcze
i ratunkowe, pomoc medyczna oraz dystrybucja pomocy humanitarnej, także dzięki wsparciu wielu krajów.
Równolegle postępują prace związane z odbudową i naprawą infrastruktury, ze szczególnym uwzględnieniem regionu
La Guaira, jednego z najbardziej dotkniętych przez trzęsienie ziemi.
La Guaira, jednego z najbardziej dotkniętych przez trzęsienie ziemi.
Na pierwszej linii znajdują się również siostry salezjanki,
Córki Maryi Wspomożycielki, zaangażowane we wspieranie przesiedlonych rodzin. – Rozdawałyśmy posiłki przygotowane
z miłością, a przede wszystkim pozostawałyśmy blisko
ludzi, wysłuchując ich trosk i oferując przyjazną obecność
w najtrudniejszych chwilach – powiedziała Agencji Fides przełożona inspektorialna, s. Maria Eugenia Ramos Rangel.
Córki Maryi Wspomożycielki, zaangażowane we wspieranie przesiedlonych rodzin. – Rozdawałyśmy posiłki przygotowane
z miłością, a przede wszystkim pozostawałyśmy blisko
ludzi, wysłuchując ich trosk i oferując przyjazną obecność
w najtrudniejszych chwilach – powiedziała Agencji Fides przełożona inspektorialna, s. Maria Eugenia Ramos Rangel.
Siostry dotarły również do El Junquito, gdzie trzęsienie ziemi spowodowało poważne straty materialne. W dwóch ośrodkach dla poszkodowanych w tej okolicy rozdano dzieciom piżamy,
a matkom zestawy środków higieny osobistej i pieluchy.
Pomoc dotarła także do centrum Caracas, gdzie wiele rodzin nadal mieszka w namiotach po tym, jak ich domy uznano
za niezdatne do zamieszkania.
a matkom zestawy środków higieny osobistej i pieluchy.
Pomoc dotarła także do centrum Caracas, gdzie wiele rodzin nadal mieszka w namiotach po tym, jak ich domy uznano
za niezdatne do zamieszkania.
– Cieszymy się, że kilka rodzin zostało już przeniesionych
do schronień tymczasowych, ale praca jest daleka od zakończenia – podkreśliła s. Eugenia. – Wiele osób musiało opuścić swoje domy, nie mając zapewnionego nowego
miejsca zamieszkania. Nadal czekają na konkretne
rozwiązania i bezpieczne miejsce, które mogłyby
nazwać domem – dodała.
do schronień tymczasowych, ale praca jest daleka od zakończenia – podkreśliła s. Eugenia. – Wiele osób musiało opuścić swoje domy, nie mając zapewnionego nowego
miejsca zamieszkania. Nadal czekają na konkretne
rozwiązania i bezpieczne miejsce, które mogłyby
nazwać domem – dodała.

