logo
logo

Zdjęcie: Arch. o. Benedykta Pączki/ -

Zostaliśmy wyzwoleni!

Czwartek, 13 lutego 2014 (20:25)

Z o. Benedyktem Pączką OFMCap, misjonarzem posługującym w miejscowości Ngaoundaye w Republice Środkowoafrykańskiej, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Po ponad trzech tygodniach nieustającego apelu o przybycie międzynarodowych sił do wioski Ngaoundaye pojawili się kameruńscy żołnierze... Jak miejscowa ludność przyjęła obecność wojskowych?

– Zostaliśmy wyzwoleni! W chwili, kiedy usłyszeliśmy dźwięk nadjeżdżających samochodów wojskowych, w wiosce wybuchła nieopisana radość. Jak pani słusznie zauważyła, w końcu – po ponad trzech tygodniach – doczekaliśmy się patrolu żołnierzy. Wszyscy szybko wybiegliśmy, wykrzykując radośnie na ich cześć. Żołnierze zabrali około stu osób z naszej wioski będących członkami Anti-balaka, APRD i pojechali w stronę Bang, gdzie od marca 2013 roku przebywali rebelianci z Seleki. Dlatego też dzień ten przyniósł wiele radości i ogromną nadzieję.

Jak przedstawia się teraz sytuacja w Bang?

– Bang zostało zdobyte! Szef żołnierzy przekazał, że rebeliantom odebrano władzę w tej miejscowości. To najnowsza informacja, którą otrzymałem i najważniejsza od wielu tygodni. Jeżeli będzie na tyle bezpiecznie, to jeszcze dziś pojadę do Bang, by zobaczyć, jakie są straty i jak ta miejscowość obecnie wygląda. Wcześniej nie mieliśmy możliwości wyjazdu do Bang, gdyż było to zbyt niebezpieczne. W dzisiejszych walkach używano ciężkiej broni. Wielu rebeliantów uciekło, dlatego teraz na miejscu zostanie zorganizowana specjalna ochrona.

Dlaczego Bang jest strategicznym miejscem dla mieszkańców Ngaoundaye?

– Z kilku zasadniczych powodów. Po pierwsze, jest to miejscowość granicząca z Czadem i Kamerunem. Ponadto jest to także droga prowadząca do Kamerunu, gdzie robimy zakupy. Przypomnę: od trzech tygodni byliśmy odcięci od świata. Rebelianci pozbawili nas wszystkiego: żywności, odzieży, leków. Dlatego przejęcie Bang pozwoli nam w końcu uzupełnić niezbędne zapasy, by żyć.

Wraz z przybyciem żołnierzy zakończył się Wasz koszmar?

– Być może właśnie ten dzień zadecyduje o tym, czy nasz region będzie wolny i bezpieczniejszy. Aby wygrać z rebeliantami, żołnierze muszą przejąć strategiczne miejsca, czyli granicę. Bang pozwalało rebeliantom bez problemów przejeżdżać do Czadu i Kamerunu. Teraz będą mieli to znacznie utrudnione. Oni wiedzą, że do Bang dotarli żołnierze i będą bali się tu przyjeżdżać. 

Niemniej chciałbym podziękować wszystkim, którzy wspierali nas w tym najtrudniejszym czasie. Dziękuję państwu za zainteresowanie naszą sytuacją. Dziekuję tym, którzy wsparli nas finansowo. Przede wszystkim jednak dziękuję za modlitwę, która dała nam siłę. Jeśli mógłbym prosić, to nie ustępujcie w modlitwie za nas i naszych braci z Republiki Środkowoafrykańskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

Aktualizacja 10 czerwca 2014 (15:06)

NaszDziennik.pl