logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: oblaci.pl/ Internet

Misja na skrzyżowaniu dróg całego świata

Sobota, 21 lutego 2015 (06:47)

Z o. Andrzejem Madejem OMI, misjonarzem w Turkmenistanie, rozmawia Małgorzata Pabis

Jak to się stało, że znalazł się Ojciec w Turkmenistanie?

– Ojciec prowincjał Jan Bielecki OMI posłał mnie oraz ojca Radosława Zmitrowicza OMI, dziś biskupa pomocniczego w Kamieńcu Podolskim, do Turkmenistanu. Jesteśmy zgromadzeniem misyjnym. Zaistniała potrzeba, by tam przybyli misjonarze. Przypomnijmy sobie nieco okoliczności. Rozpada się ZSRS. W Azji Centralnej z sowieckich republik powstają niezależne kraje: Kazachstan, Tadżykistan, Kirgistan, Uzbekistan i Turkmenistan. W Turkmenistanie, w Krasnowodzku (dziś Turkmenbashy) mieszkało jeszcze wtedy kilka rodzin katolickich z korzeni niemieckich. Gdy dowiedzieli się, że w sąsiednim Uzbekistanie jest już ksiądz katolicki – franciszkanin, o. Krzysztof Kukułka OFMConv – napisali list do Papieża Jana Pawła II, prosząc, by i do nich mógł przybyć kapłan katolicki. Ojciec Święty przekazał sprawę ówczesnemu nuncjuszowi apostolskiemu arcybiskupowi Marianowi Olesiowi w Ałmacie, w Kazachstanie. Ten odwiedził wspólnotę katolików nad Morzem Kaspijskim i zrelacjonował swą wizytę pasterzowi uniwersalnemu. Papież przychylił się do prośby katolików z Turkmenistanu i poprosił nuncjusza, aby powierzył misję w tym kraju jakiemuś zgromadzeniu. Nie było łatwą sprawą znalezienie misjonarzy do kraju w Azji Centralnej. Nuncjusz, jeżeli dobrze sobie przypominam, odwiedził 27 domów generalnych w Rzymie w tej sprawie. Dopiero w 28 usłyszał: „Tak, weźmiemy tę misję”. Słowa te wypowiedział superior generalny Oblatów Maryi Niepokalanej o. Marcello Zago OMI. On to z kolei poprosił, aby prowincja polska wysłała misjonarzy do Aszchabadu, stolicy Turkmenistanu. Ojciec prowincjał zatelefonował do mnie – służyłem wtedy w Kijowie – pytając, czy nie dałbym się wysłać jeszcze dalej na Wschód. Mimo że nie wiedziałem, gdzie leży Turkmenistan, odpowiedziałem: „Jak trza, to trza!”. Od 1997 roku głoszę wraz z moimi współbraćmi, aktualnie z Rafałem i Pawłem, Dobrą Nowinę nad brzegiem pustyni Kara-kum.

Tam, gdzie Ojciec pracuje, naprawdę można czuć powszechność Kościoła. Proszę opowiedzieć o tym, jak wygląda Ojca praca, ilu jest katolików, ilu przygotowuje się do chrztu, jakiej narodowości są to ludzie…

- Dużo by mówić. Przybywają do nas goście z różnych stron. Misja to małe skrzyżowanie dróg całego świata! Sami także uczestniczymy w różnych spotkaniach katolików w innych krajach. Na przykład w Dublinie w 2012 roku policzono, ku radości około 100-tysięcznej rzeszy zgromadzonej na Mszy Świętej koronującej Kongres Eucharystyczny, że wzięło w nim udział około 10 proc. całego Kościoła Katolickiego z Turkmenistanu. Mamy od czasu do czasu wizytacje: to nuncjusz apostolski nas odwiedza z Ankary, to prowincjał z Poznania, to ktoś z autorytetów kościelnych z Rzymu. Szczególnie przy takich okazjach przypominamy sobie: jesteśmy Kościołem katolickim!

Gdy przybyliśmy do Turkmenistanu 18 lat temu, już nie było znaku po katolickiej świątyni. Zaczynaliśmy od zera. Dziś nasza wspólnota liczy koło 200 dusz. Mamy dziesięciu katechumenów. Jest trochę ludzi zainteresowanych chrześcijaństwem w innych miastach. Odwiedzamy ich od czasu do czasu. W początkach naszej misji chrzciliśmy tylko dorosłych. Powoli zaczynamy chrzcić  także dzieci, gdy mamy zaufanie, że wiarę w Chrystusa przekaże dziecku rodzina.

W katolickim Kościele w Turkmenistanie mamy Polaków, Ukraińców, Rosjan, Ormian, Tatarów… Cieszymy się, że są już także Turkmenki. Prosimy świętego Józefa, aby nam przysłał także mężczyzn, ale to się okazuje prawie niemożliwe bez jakiegoś dodatkowego cudu!

Zwłaszcza podczas sprawowania Mszy Świętych doświadczamy powszechności Kościoła. Codziennie sprawujemy Eucharystię po rosyjsku. W niedziele wieczorem jest także Msza Święta po angielsku. Uczestniczą w niej przedstawiciele dyplomatów i pracowników różnych organizacji międzynarodowych. Gromadzi koło 25 osób z kilku lub nawet kilkunastu narodowości. Mamy czasem Msze Święte po polsku, francusku i włosku.

Dzieci i młodzi spotykają się na cotygodniowej katechezie. Każdego tygodnia podczas kręgu biblijnego przygotowujemy komentarze, które będą wstępem do czytania Słowa Bożego podczas Liturgii Słowa w nadchodzącą niedzielę.

Jest trzech Oblatów Maryi Niepokalanej na cały kraj. Nie ma świątyni, nie mamy sióstr zakonnych. Wynajmujemy dom. Dużo podróżujemy. Nasza misja jest kiełkowaniem Kościoła katolickiego w Turkmenistanie. Pierwsze stadium owego „kiełkowania” w prawie kanonicznym nazywa się „Missio sui Iuris”. Kaplica w Nuncjaturze Apostolskiej jest otwarta od rana do wieczora.

Jak ludzie tam mieszkający pamiętają św. Jana Pawła II? Czy są mu wdzięczni za to, co zrobił dla Kościoła w Turkmenistanie?

– 45 wiernych z Turkmenistanu wzięło udział w Światowych Dniach Młodych w Rzymie w 2000 roku. Siedem osób spośród nich było ochrzczonych w naszej kaplicy, w Noc Wielkanocną jubileuszowego roku. Wszyscy zaś byli po raz pierwszy w mieście apostołów Piotra i Pawła. To było duże przeżycie dla pielgrzymów z Turkmenistanu: zobaczyli na własne oczy Papieża i Wieczne Miasto, modlili się z setkami tysięcy młodych katolików, doświadczyli katolickości – uniwersalności Kościoła… MŁODOŚĆ, RADOŚĆ, ENTUZJAZM WIARY… tego się nie zapomina! Błogosławione chwile zostały upamiętnione na fotografiach ze świętym Papieżem. Jan Paweł II pobłogosławił zaczyn wspólnoty katolickiej z Turkmenistanu. Przemówił po rosyjsku do przybyłych z Azji Centralnej na jubileusz chrześcijaństwa do Rzymu. Modlił się za Kościoły nad brzegiem Morza Kaspijskiego i pustyni Kara-kum. Młodzi z naszej wspólnoty parafialnej spotkali się również ze swymi rówieśnikami, na kolejnych światowych dniach gromadzących młodych.

Jesteśmy wdzięczni św. Janowi Pawłowi II za to, że posłał misjonarzy w ten rejon świata, ustanowił struktury kościelne w Kazachstanie, Uzbekistanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Turkmenistanie. Był dla nas ojcem, bratem i przyjacielem. Odbył niezapomnianą pielgrzymkę apostolską do Kazachstanu w 2001 roku. Zawierzył Kościół katolicki w Azji Centralnej Matce Bożej z Oziornego. Ponad 20 wiernych z naszej parafii z Aszchabadu miało łaskę modlić się z Papieżem także po drugiej stronie Morza Kaspijskiego, w Baku. Popłynęliśmy tam na promie. Święty Jan Paweł II zapraszał hierarchów Kościoła katolickiego z tej części świata do siebie, do Watykanu. Troszczył się o ewangelizację byłych republik sowieckich. Nazywał nas pionierami. Bardzo mu zależało na ewangelizacji Azji.

W księdze kondolencyjnej Nuncjatury Apostolskiej w Turkmenistanie pozostały słowa serdecznej wdzięczności tutejszego ministra spraw zagranicznych oraz ambasadorów akredytowanych w Aszchabadzie, zapisane w dzień pogrzebu wielkiego Polaka. Kilka osób z naszej parafii pielgrzymowało w duchu  wdzięczności do Rzymu na uroczystości kanonizacyjne świętego Papieża Jana Pawła II i świętego Jana XXIII.

Dziękuję za rozmowę. 

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl